Ile razy powiesz sobie, że potrzebujesz po prostu trochę więcej czasu? I ile razy odsuniesz się na bok, tylko po to, by być blisko kogoś, kto wciąż jest niezdecydowany?
Na pierwszy rzut oka czekanie nie wydaje się problematyczne. To nie boli., nie wywołuje alarmu. Wygląda na to, że cierpliwość, jako zrozumienie, jako znak, że wiesz jak kochać kogoś bez presji.
Jesteś pewien, że robisz dobrze, zostawiając przestrzeń. Ale dni mijają, odpowiedzi pozostają te same, a ty zostajesz w miejscu. Czekasz. Nie cud, ale decyzja, która się nie wydarzyła.
Czekasz, bo wierzysz w potencjał.
Wierzycie, że w końcu wszystko się ułoży. Że dojrzeje. Że zobaczy. Wierzysz w potencjał. W ideę tego, co mogłoby się wydarzyć, gdyby sprawy potoczyły się choć trochę. Każda odrobina uwagi wydaje się znakiem, że nie byłeś na próżno.
Ale potencjał nie jest relacją. A nadzieja nie zastąpi działania. Podczas gdy czekasz, twoje życie podświadomie dostosowuje się do czyjegoś niezdecydowania.

Stajesz się tym, który zawsze rozumie.
Już nie pytasz, dokąd to prowadzi. Nie wspominasz o przyszłości. Lepiej bądź cicho., żeby nie wydawać się wymagającym. Powoli akceptujesz mniej, niż obiecałeś. Nie dlatego, że to wystarczy, ale dlatego, że boisz się stracić to niewiele, co masz.
Nie zdajesz sobie sprawy, ile miejsca zajmuje ta adaptacja. Dopiero po jakimś czasie uświadamiasz sobie, że nie straciłeś jego, ale siebie w nim.
Niejednoznaczność zaczyna kształtować Twoje codzienne życie
Każda wiadomość ma zbyt duże znaczenie. Każda cisza budzi wątpliwości. Radość nie jest już spontaniczna, lecz ostrożna.
Już prawie koniec. Prawie związek. Prawie bliskość. Prawie przyszłość. I prawie wyczerpuje cię bardziej, niż chcesz przyznać.
Prawda jest często jasna, ale nieprzyjemna
Gdybym chciał, spróbowałbym. Nie idealnie, nie idealnie, ale wystarczająco jasno, żeby nie było wątpliwości. Wysiłek jest widoczny. Obecność jest wyczuwalna. Decyzja nie jest odkładana w nieskończoność. Długie oczekiwanie to często odpowiedź, której nie chcesz usłyszeć.
Nie chcesz przecież czekać na niego.

Nie chcesz pewnego dnia spojrzeć wstecz i uświadomić sobie, że czekałeś latami. Nie chcesz, żeby czekanie stało się twoją historią.
Nie chcesz, żeby życie Cię ominęło., podczas gdy ty miałeś nadzieję, że ktoś inny w końcu podejmie decyzję. Nie chcesz być osobą, która zawsze była gotowa, ale nigdy nie została wybrana.
Zasługujesz na coś więcej niż niepewność.
Zasługujesz na jasność. Zasługujesz na związek bez domysłów. Na obecność bez wątpliwości. Na kogoś, kto cię kocha i do kogo należysz. priorytet. Ktoś, kto wie, czego chce i nie każe czekać. Miłość to nie domysły i nie stan gotowości. To decyzja.
Odejście oznacza wybór samego siebie.
Kiedy decydujesz się przestać czekać, to nie jest porażka. To moment, kiedy zaczynasz wracać do siebie. Moment, w którym przyznasz, że dałeś z siebie wystarczająco dużo. Kiedy przestaniesz udowadniać, że potrafisz czekać, i zaczniesz szanować siebie.
Kiedy odsuniesz się od wszelkiej niepewności, życie zacznie się toczyć do przodu — nie dlatego, że ktoś inny w końcu dokona wyboru, ale dlatego, że ty sam dokonasz wyboru.





