Zapomnij o typowych zimowych radościach i grzanym winie w plastikowych kubkach. Kiedy Range Rover organizuje śnieżną wyprawę, lokalny ośrodek narciarski zmienia się w scenerię godną Jamesa Bonda.
Kope niedawno zorganizowało wydarzenie, na którym spotkała się surowa moc, brytyjska elegancja i – wierzcie lub nie – haute perfumery. Zapnijcie pasy (oczywiście te z najmiększej skóry), bo zabieramy Was w najmodniejszą podróż tej zimy.

Rozpoczęcie w wielkim stylu: od wina musującego do pierwszego śniegu
Kto by pomyślał, że najlepsza zimowa bajka zaczyna się od wyśmienitej kuchni, a nie od poszukiwań zgubionych rękawic narciarskich? Zamiast stać w kolejce do wyciągu wcześnie rano, ta ekskluzywna odyseja rozpoczęła się od brunchu w znakomitej lublańskiej restauracji Cubo. Bo, powiedzmy sobie szczerze, prawdziwego luksusu nie odkrywa się na pusty żołądek.
Znana z wyrafinowanej i współczesnej interpretacji kuchni śródziemnomorskiej, restauracja Cubo była idealnym „amuse-bouche” przed daniem głównym dnia. Nie chodziło tu tylko o rozkoszowanie się smakiem, ale o eleganckie wprowadzenie do filozofii marki Range Rover, w której ekskluzywny design, nieustanny komfort i patologiczna dbałość o szczegóły zaczynają się, zanim jeszcze chwycisz za podgrzewaną kierownicę.

Jego Wysokość: Range Rover Sport SV
Kiedy dotarliśmy na zaśnieżoną Kope, on już na nas czekał. Range Rover Sport SV. Nie mówimy tu tylko o samochodzie, ale o prawdziwym, wyrazistym akcesorium, które z łatwością mogłoby zostać „zaprezentowane” na Paryskim Tygodniu Mody, gdyby tylko wybieg udźwignął jego dwie tony. To cudo reprezentuje absolutny szczyt gamy i jest najmocniejszą i najbardziej dynamiczną wersją tego modelu do tej pory.

Pod maską eleganckiego nadwozia kryje się 4,4-litrowy silnik V8 mild-hybrid z dwiema turbosprężarkami. Oznacza to imponującą moc 635 koni mechanicznych i 750 Nm momentu obrotowego. Ta stalowa bestia rozpędza się do setki w absurdalne 3,8 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 290 km/h. Oczywiście nie jeździliśmy tak szybko po zaśnieżonych drogach, ale uczucie, że mogliśmy to zrobić, było bardziej upajające niż górskie powietrze.

Kiedy adrenalina i wysoka perfumeryjna moc spotykają się
Jazda w trudnych zimowych warunkach na 23-calowych kołach była czystą przyjemnością. Samochód pokonywał zakręty z gracją niczym na łyżwach. To zasługa zaawansowanego układu jezdnego 6D Dynamics z hydraulicznie połączonymi amortyzatorami i aktywną kontrolą przechyłów bocznych, która gwarantuje, że włosy nie będą się plątać w zakrętach.

Ale czymże byłby luksus bez odrobiny niespodzianki? W duchu prawdziwego hedonizmu, Range Rover stworzył coś zupełnie innego – ekskluzywny warsztat do tworzenia indywidualnych perfum. Podczas gdy motocykle chłodziły swoje silniki w śniegu na zewnątrz, my w środku mieszaliśmy esencje i tworzyliśmy zapachy ucieleśniające indywidualność. Zapach adrenaliny, skóry i nuty bergamotki? Czemu nie. To właśnie tę subtelną ironię kochamy: nieokiełznaną moc na zewnątrz, wyrafinowane dzieło haute perfumeryjnego w środku.

Złoty podział luksusu: gotowanie na oczach z widokiem
Dzień, który zaczyna się od miejskiego szyku, a kończy alpejską adrenaliną, musi oczywiście zakończyć się spektakularnie. W ekskluzywnym punkcie Range Rover SV czekał na nas prawdziwy kulinarny show o zachodzie słońca, w otoczeniu zachwycającej górskiej scenerii. Obserwowanie wybitnego szefa kuchni machającego patelniami obok prestiżowego SUV-a w blasku reflektorów i ognia to sceneria, której pozazdrościliby nawet hollywoodzcy reżyserzy.


Oprócz modelu SV, na śnieżnym dywanie błyszczały również klasyczne Range Rovery i Range Rovery Sporty w najwyższych wersjach wyposażenia. Jak zawsze, z przekonaniem udowodniły, że plasują się w czołówce luksusowych SUV-ów. Wydarzenie w Kope nie było jedynie jazdą próbną po śniegu; to był starannie wyselekcjonowany styl życia, manifestacja tego, jak wygląda i smakuje nowoczesny luksus w ruchu. W otoczeniu, które natychmiast oddziela przeciętność od gwiazd, Range Rover z łatwością obronił koronę.
Twórca reklamy: Range Rover






