Traumatyczne przywiązanie to mechanizm, który pojawia się, gdy związek boli, a ty wciąż nie potrafisz się z nim rozstać. Nie chodzi o emocje, ale o stary schemat, który powtarza się, dopóki go nie rozpoznasz. Wiele osób tkwi w związkach, które je duszą. Nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że boją się odejść, bo nie wiedzą, jak inaczej. Bo łatwiej jest tkwić w czymś złym niż zaczynać od nowa bez gwarancji.
Przywiązanie traumatyczne To jedna z tych rzeczy, które często mylimy z miłością. W codziennych rozmowach, w SMS-ach o drugiej w nocy, w monologach wewnętrznych, gdy próbujemy wytłumaczyć sobie, dlaczego ktoś wciąż zajmuje tak dużą część naszego emocjonalnego świata.
Ale jest różnica między jesteśmy zakochani i jesteśmy przywiązaniPomiędzy miłością i przywiązaniem, które wyrasta ze starej, niezagojonej traumy.
Ta różnica jest subtelna i często bolesna. Nie krzyczy, lecz szepcze przez udrękę, strach przed stratą i wewnętrzne zamieszanie, którą często błędnie nazywamy pasją.

Ten post jest lustrem. Jest przeznaczony dla tych, którzy czują, że coś jest nie tak w ich związku, ale jeszcze nie odważą się do tego przyznać. Dla tych, którzy zastanawiają się, dlaczego tak bardzo potrzebują kogoś, mimo że są… nie czują się bezpiecznie, widziane lub ciche.
A tym, którzy podejrzewają, że to, czego doświadczają, może nie być miłością, ale traumatyczne przywiązanie, uwięzienie we wzorcach z przeszłości.
Kiedy nie wiesz, kim jesteś bez związku
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych objawów traumatycznego przywiązania jest utrata kontaktu z samym sobąNie chodzi tu o klasyczne romantyczne połączenie dwóch światów, ale raczej o poczucie, że bez drugiej osoby po prostu nie istniejemy w pełni.
Twoja tożsamość zaczyna się nieświadomie krążyć wokół związkuTwój nastrój zależy od wiadomości, połączeń, tonu głosu. Twoje dni nabierają barw tylko wtedy, gdy ta osoba jest obecna.
Kiedy jesteś zakochany, Związek wzbogaca życie, a nie je zastępuje.Kiedy jesteś przywiązany do traumy, relacja wypełnia pustkę, która powstała znacznie wcześniej. Często w dzieciństwie, w środowisku, w którym bezpieczeństwo emocjonalne nie było czymś oczywistym.
Wtedy dowiadujemy się, że bliskość jest czymś, co musi być zarabiać, kontrolować lub walczyć oW dorosłym życiu ten schemat powtarza się w formie związku, bez którego czujemy się zagubieni.
W takim stanie własne pragnienia, ograniczenia i potrzeby znikają w tle, bo na pierwszym planie jest tylko jedno zadanie – podtrzymać związek. Nawet jeśli nas to wyczerpuje.

Kiedy kieruje tobą bardziej strach niż miłość
Miłość ma w sobie element odwagi. Przywiązanie wynikające z traumy ma przede wszystkim strach. Strach przed porzuceniem, strach przed samotnością, strach przed niemożnością obejścia się bez drugiej osoby. Ten strach często wymieniamy na głębię emocjiponieważ jest intensywny i natarczywy. Ale intensywność nie jest dowodem miłości.
Jeśli większość czasu w związku spędzasz w wewnętrznym skupieniu, napięcie, ciągłe sprawdzanie, co myślą inni, czuje lub zamierza, jest to ważny sygnał.
Traumatyczne przywiązanie tworzy poczucie, że miłość jest czymś, co można rozpada się co chwilęDlatego twój układ nerwowy jest w ciągłej gotowości. Spokój jest ci obcy, cisza niepokojąca, a stabilność wydaje ci się podejrzana.
W zdrowym związku jest bezpieczeństwo.Nie jest idealny, ale wystarczająco stabilny, by móc oddychać. Ale jeśli twój związek utrzymuje cię w chronicznym niepokoju, warto sprawdzić, czy łączy was miłość, czy raczej lęk, którego korzenie sięgają daleko wstecz.
Kiedy usprawiedliwiasz zachowania, które cię ranią
Traumatyczne przywiązanie ma niezwykłą zdolność do racjonalizacji. Może znaleźć wyjaśnienie prawie każdego bóluJeśli ktoś cię ignoruje, mówisz sobie, że jest po prostu zestresowany. Jeśli cię upokarza, uważasz, że go sprowokowałeś. Jeśli emocjonalnie cię porzuca, mówisz sobie, że jesteś zbyt wymagający. Wszystko po to, by utrzymać wizerunek związku, który jest ci potrzebny do przetrwania.

W miłości nie ma potrzeby ciągłego usprawiedliwiania bólu. Jest miejsce na rozmowę, na błędy, na rozwój. Ale są też wyraźne granice, w których wątpimy, czy nadal jesteśmy szanowani. W traumatycznym przywiązaniu granica ta jednak się zaciera. Ból staje się znajomy, prawie domowy.Ponieważ jest podobne do tego, którego kiedyś doświadczyliśmy.
Taka dynamika często wynika z wczesnego związki, w których miłość nie była oddzielona od bóluGdzie nauczyliśmy się, że bliskość wymaga cierpienia. Dorosła część nas uznaje to za niezdrowe, ale zraniona część wciąż poszukuje tego znajomego bólu, ponieważ wie, jak sobie z nim poradzić.
Kiedy pragniesz potencjału, a nie rzeczywistości
Jedną z najbardziej subtelnych pułapek traumatycznego przywiązania jest zakochać się w tym, jaki mógłby być związek, a nie tego, co jest naprawdę. Trzymasz się fragmentów pięknych chwil, obietnic, wizji przyszłości, które nigdy się nie spełniają. Twoja miłość koncentruje się na potencjale, a nie na teraźniejszości.
Kiedy jesteś zakochany, widzisz osobę taką, jaka jest, ze swoimi mocnymi i słabymi stronami, i świadomie podejmij decyzję, że chcesz z nią być.
Kiedy jednak jesteś przywiązany do traumy, często podoba mi się ten pomysłMyśl, że ktoś się zmieni. Że pewnego dnia będzie bardziej obecny, łagodniejszy, bardziej pewny siebie. I w końcu będziesz wystarczający.

Ta dynamika jest niezwykle wyczerpująca, ponieważ zmusza Cię utrzymuje go w stanie oczekiwania. Zawsze tuż przed spełnieniem, zawsze tuż przed punktem zwrotnym. Prawdziwa bliskość wymaga, abyśmy spotkali się w tym, co jest teraz, a nie w tym, czym chcielibyśmy, żeby było.
Kiedy związek jest ważniejszy niż wewnętrzny spokój
Być może najwyraźniejszym sygnałem, że to nie miłość, a traumatyczne przywiązanie, jest moment, gdy związek staje się ważniejszy niż twój wewnętrzny spokój. Kiedy gotowi poświęcić swoje wartości, Twoje granice i ciało, tylko po to, by utrzymać więź. Kiedy myśl o zakończeniu związku przeraża cię bardziej niż myśl o pozostaniu w nim nieszczęśliwym.
Miłość nie wymaga samozniszczenia. Nie wymaga od ciebie kurczenia się, milczenia ani znikania. Jeśli związek wymaga od ciebie ciągłego porzucania siebie, to cię nie odżywia, a wręcz przeciwnie – wyczerpuje. Traumatyczne przywiązanie często stwarza iluzję, że cierpienie jest ceną bliskości. Ale bliskość oparta na utracie siebie to nie miłość.
Rozpoznanie różnicy między miłością a traumatycznym przywiązaniem nie jest łatwe. Wymaga to szczerości, odwagi i gotowości do spojrzenia w głąb siebie bez upiększeń. Ale właśnie w tym tkwi potencjał innych relacji. Takich, w których bliskość nie boli. W których spokój nie jest nudą. A miłość nie jest czymś, co trzeba udowadniać, ale czymś, czym można po prostu żyć.





