Mówi ci, że ma problemy z zaufaniem z powodu byłej. Że ma trudności z okazywaniem uczuć z powodu trudnego dzieciństwa. Że nie jest gotowy na związek, ale z tobą jest inaczej. Usłysz wyzwanie. Nie ostrzeżenie, nie czerwoną flagę. Po prostu usłysz – on mnie potrzebuje. Mogę go naprawić. Pokażę mu, jak piękna może być miłość. To syndrom zbawiciela.
Syndrom Zbawiciela – Ten schemat jest częstszy, niż mogłoby się wydawać. Kobiety, które poza tym odnoszą sukcesy w podejmowaniu decyzji i wyznaczaniu granic w swoim życiu, wchodzą w związki z mężczyznami, którzy… emocjonalnie niedostępny, niedojrzały albo po prostu nie są gotowi na poważny związek.
To nie brak inteligencji czy szacunku do samego siebie. To głęboka zakotwiczony wzór, która wynika z przekonania, że miłość jest czymś, na co trzeba sobie zasłużyć wysiłkiem i poświęceniem.

Miłość jako projekt
Ratownicy nie szukają partnerów. Szukam projektówMężczyźni z nierozwiązanymi traumami, kompleksami, emocjonalną niedostępnością stają się wyzwaniem do rozwiązania. Jej logika jest taka, że jeśli uda mi się go zmienić, to… dowód na to, że jestem wystarczającyWystarczająco wartościowa, wystarczająco wyjątkowa, wystarczająco kochana. Jeśli zmieni się przeze mnie, będzie to oznaczało, że byłam tą właściwą.
Problem polega na tym, że ludzie nie są projektami. Nie możesz naprawić kogoś, kto nie chce być naprawiony. Nie możesz zastąpić terapii miłością. Nie możesz wypełnić pustki emocjonalnej, którą w innej osobie stworzyła jej przeszłość. To nie leży w twojej mocy. I to właśnie ten ciągły wysiłek wykańcza cię do tego stopnia, że nie wiesz już, kim jesteś.

Błędne koło rozpoznania
Każda mała zmiana staje się dla ciebie zwycięstwem. Kiedy on pierwszy raz powie ci, że cię kocha tak jak. Kiedy otwiera się po raz pierwszy. Kiedy po raz pierwszy zostaje na noc i nie znika rano. Postrzegaj to jako postęp, jako potwierdzenie, że Twoje wysiłki nie idą na marneAle te chwile nie są trwałe. Pomiędzy nimi następują tygodnie lub miesiące emocjonalnej niedostępności, odrzuceń, rozczarowań. I ty… czekam na kolejny mały znakże coś się rusza.
Działasz na zasadzie okazjonalnej gratyfikacji, która jest jedną z najpotężniejszych psychologiczne mechanizmy uzależnieniaPonieważ nie wiesz, kiedy nadejdzie kolejna nagroda, zostajesz. Przekonujesz siebie, że wystarczy odrobina więcej wysiłku, odrobina więcej zrozumienia, odrobina więcej cierpliwości i wszystko będzie dobrze.

Ale tak się nie dzieje. Mężczyzna, który nie jest gotowy na związek, nie będzie gotowy, ponieważ jesteś wystarczająco kochająca. Mężczyzna z traumą nie wyzdrowieje, ponieważ jesteś wystarczająco cierpliwa. Zmiana musi wyjść z jego wnętrza, z jego własnej motywacji i pracy. Możesz zaoferować wsparcie, ale nie rozwiązania.
Gdzie zaczyna się ten wzór?
Większość ratowników pochodzi z rodzin, w których były już dziewczynkami przyjął rolę opiekunaMogli mieć emocjonalnie nieobecnego rodzica, alkoholika w rodzinie lub rodzeństwo z problemami. Nauczyli się, że ich wartość zależy od tego, ile mogą dać innym. Że ich miłość ma wartość tylko wtedy, gdy ktoś jej potrzebuje.
Dorosłe kobiety powtarzają ten schemat w związkach romantycznych. Pociągają je mężczyźni potrzebujący pomocy, ponieważ jest to dla nich znany teren. Stabilny, dojrzały mężczyzna, który zaoferowałby im partnerstwo na równych prawach, uważają za nudne, a nawet podejrzane. Zbyt proste. Tam, gdzie nie ma dramatu i potrzeby oszczędzania, nie ma poczucia, że są potrzebni.

Wyjście z kręgu
Pierwszy krok To znaczy, że zdajesz sobie sprawę, że twoja wartość nie zależy od tego, czy potrafisz kogoś zmienić. Nie uczynisz kogoś lepszym, tolerując jego złe zachowanie. Nie jesteś terapeutą emocjonalnym.
Drugi krok Chodzi o to, by zadać sobie pytanie – dlaczego pociągają mnie ludzie, którzy nie są gotowi na miłość? Co we mnie jest takiego, co szuka ich uznania w bólu? Odpowiedź często leży w głębokim przekonaniu, że trzeba na miłość zasłużyć, a nie tylko ją otrzymywać.
Miłość to nie praca. To nie projekt. To nie terapia. To partnerstwo między dwojgiem ludzi, w którym oboje dają i oboje otrzymują. Następnym razem, gdy poczujesz impuls, by kogoś uratować, powstrzymaj się. Może nadszedł czas, aby zerwać ze schematem, który przez całe życie więził cię w kręgu niedostępnych mężczyzn.





