Szwajcarski model Aera C-1 Shadow to chronograf inspirowany stylem z połowy XX wieku, ale wyrafinowany przez pryzmat nowoczesnego minimalizmu. Stalowa koperta 904L z czarną powłoką PVD nie krzyczy o uwagę, lecz wręcz domaga się jej dyskretną obecnością. Wewnątrz bije sprawdzone serce Sellita, a na zewnątrz zdobi unikalna, „wgłębiona” tarcza. To luksus dla znawców.
Powiedzmy sobie szczerze, Twój smartwatch jest nudny. To tylko kolejny ekran, który Cię przytłacza, każe Ci wstać, wziąć oddech albo odpisać na maile, które mogą poczekać do jutra. Prawdziwy zegarek? Prawdziwy zegarek nie wibruje. Nie wysyła powiadomień. Po prostu jest. A w przypadku nowego Aera C-1 Shadow, ma on wyglądać niesamowicie, jednocześnie mierząc Twoją nieistotność w kosmosie.
Aera to młoda marka założona przez Jasa Minhasa i Olofa Larssona (o rodowodzie sięgającym legendarnego Ikepoda i Marca Newsona), a C-1 Shadow jest ich odpowiedzią na pytanie: „Jak stworzyć chronograf, który wyglądałby tak, jakby nosił go Batman, gdyby Batman był architektem, a nie superbohaterem?”



Projekt: Czarniejszy niż poranna kawa
Pierwszą rzeczą, na którą zwraca się uwagę, jest to, że Aera C-1 Shadow to – cóż, cień. Koperta wykonana jest ze stali nierdzewnej 904L. Dla tych z Was, którzy nie śpią z katalogami zegarków pod poduszką: to jest „superstal”, której używa Rolex. Jest bardziej odporna na korozję, trudniejsza w obróbce i świeci (a w tym przypadku nie świeci) w bardzo wyjątkowy sposób.
Firma Aera pokryła ten cenny metal czarną powłoką PVD i dodała szczotkowane wykończenie. Efekt? Zegarek dyskretny, niezauważalny, a jednocześnie niezwykle efektowny. Przy średnicy 42 mm i grubości 15,75 mm nie jest to delikatna biżuteria. To element industrialnego designu na nadgarstku. Ale bez obaw – dzięki ergonomicznie wygiętym uszom zegarek podobno „otula” nadgarstek lepiej niż ulubiony sweter.



Wybierz: Głębia, w którą patrzysz
Tu robi się ciekawie. Większość zegarków ma płaskie tarcze. Nudne. Aera C-1 Shadow ma jednoczęściową, „wklęsłą” tarczę, która zakrzywia się do wewnątrz jak misa w skateparku. Tworzy to niesamowite wrażenie głębi i trójwymiarowości, dodatkowo wzmocnione przez „kanapkowe” wycięcia na mniejsze tarcze.
Czytelność? Mimo że są w całości czarne na czarnym, zadbano o funkcjonalność. Wskazówki godzinowa i minutowa są wypełnione Super-LumiNova Grade X1 (tą, która świeci jasno na zielono), a wskazówki chronografu są polakierowane na jaskrawoczerwony kolor. To ten akcent motoryzacyjnego stylu lat 70., który mówi: „Jestem poważnym zegarmistrzem, a nie tylko modnym dodatkiem”.
Gratka dla miłośników detali: logo Aero na godzinie 12 nie jest nadrukowane. Wykonano je z materiału Globolight – solidnej ceramiki luminescencyjnej, która świeci na biało w ciemności. Czy to coś fajnego? 10/10.

Silnik: Traktor w smokingu
Pod maską (która, nawiasem mówiąc, jest przezroczysta, więc widać mechanizm) nie znajdziesz żadnego ezoterycznego mechanizmu, który mógłby naprawić tylko mnich w Alpach Szwajcarskich. Nie, Aera korzysta z mechanizmu Sellita SW510 Bi-compax Élaboré.
Co to oznacza w ludzkim rozumieniu? To „traktor” branży zegarmistrzowskiej. Jest solidny, niezawodny, każdy zegarmistrz na świecie może go serwisować, a części są łatwo dostępne. Oferuje 56-godzinną rezerwę chodu, co oznacza, że można go odłożyć w piątek, a w niedzielę nadal będzie działał (chociaż po co miałbym go odkładać?). „Bi-compax” oznacza, że ma tylko dwa małe kółka na tarczy, co zachowuje tę piękną symetrię, która łagodzi zaburzenia obsesyjno-kompulsywne w każdym z nas.

Ekskluzywność i poniżej linii
I tu jest haczyk. Wyprodukowanych zostanie zaledwie 300 sztuk samolotu Aera C-1 Shadow. Dzieje się tak w świecie zegarmistrzostwa, gdzie duże marki produkują zegarki „limitowane” w tysiącach egzemplarzy, właściwie całkiem ekskluzywne.
Cena wynosi około 2350 GBP (około 2800 EUR), co nie jest dużo, ale za te pieniądze dostajesz specyfikację, która kosztuje dwa razy więcej w dużych modelach (stal 904L, pamiętasz?). Dodatkowo w zestawie dostajesz dwa paski: czarny gumowy na „misje ninja” i pomarańczowy skórzany na wypadek, gdybyś chciał być zauważony przez sąsiadów.
Aera C-1 Shadow to dowód na to, że mikro-marki (choć Aera nie lubi tego określenia) robią dziś o wiele ciekawsze rzeczy niż wielu uznanych gigantów. To zegarek dla kogoś, kto rozumie design, docenia mechanikę, ale nie traktuje siebie zbyt poważnie. Jeśli szukasz czegoś, co mówi „wiem, co noszę”, a nie „kupiłem to, co mi powiedziano w reklamie”, to ten zegarek jest dla Ciebie.
Ale serio, śpieszcie się. 299… 298…





