Gdyby zeszłoroczny model był samochodem, byłby to rodzinny sedan bez kierownicy. Tym razem jednak Apple naprawiło wszystkie swoje błędy i stworzyło smartfon – iPhone'a 17e – za 599 dolarów z flagowym silnikiem i bogatym wyposażeniem standardowym. Czy to jedyne urządzenie, którego przeciętny użytkownik naprawdę potrzebuje?
Jeśli przewracaliście oczami, gdy w zeszłym roku pojawił się model 16e, całkowicie to rozumiem. Był jak ta niemiecka limuzyna klasy podstawowej, gdzie trzeba było dopłacać za dywaniki i dźwignię zmiany biegów. Był po prostu zbyt drogi jak na kompromisy, których wymagał. Ale najwyraźniej w Kupertyn W tym roku wypiliśmy trochę prawdziwej kawy, przeczytaliśmy nasze skargi i wróciliśmy do deski kreślarskiej. Mamy Jabłko iPhone'a 17e, urządzenie, które trafi na rynek 11 marca 2026 r. i w końcu jest dokładnie tym, czym od samego początku powinien być model podstawowy: praktyczną, szybką i przede wszystkim rozsądną konstrukcją.
Pod maską: układ napędowy oznaczony jako A19
Zacznijmy od tego, co najważniejsze – od czystej mocy. Pod maską tego pozornie niewinnego telefonu, dostępnego również w pięknym, delikatnym różowym kolorze, kryje się procesor A19. Tak, dobrze przeczytałeś. To ta sama generacja układu, co w standardowym modelu 17. Pod względem czystej mocy obliczeniowej (CPU) oba urządzenia są praktycznie identyczne.

Jest tylko jedno małe, ledwo zauważalne „ale”. Procesor graficzny (GPU) w modelu 17e ma cztery rdzenie, podczas gdy jego droższy odpowiednik ma pięć. Oznacza to spadek wydajności graficznej o około 20%. Ale bądźmy szczerzy: jeśli kupujesz telefon za około 600 euro (599 dolarów), żeby grać w Resident Evil na maksymalnych ustawieniach, to nie o to chodzi. Dla 99 procent osób ten „brakujący cylinder w silniku” jest całkowicie niewidoczny. Telefon działa bez zarzutu, obsługuje technologię Apple Intelligence i oferuje przyspieszenie, które nie pozwoli Ci oderwać się od ekranu podczas codziennych zadań.

Bagażnik, którego szybko nie zapełnisz
Jedną z największych bolączek przeszłości była podstawowa pamięć masowa. Oferowanie 128 GB w zeszłym roku było jak wkładanie baku do skutera w dużego SUV-a. Kończyło się na pierwszym skrzyżowaniu. W modelu 17e Apple podwoiło podstawową pamięć masową do oszałamiających 256 GB, utrzymując jednocześnie cenę na niezmienionym poziomie. Jeśli chcesz więcej, wersja 512 GB będzie kosztować 799 dolarów/799 euro, czyli jeszcze taniej niż w zeszłym roku. Wreszcie, posunięcie, które nie traktuje klienta jak dojnej krowy.
Treść i załączniki: Zwrot odpisanych
W zeszłym roku Apple popełniło niewyobrażalny grzech, rezygnując z MagSafe w modelu 16e. To było tak absurdalne, jak kupowanie nowego samochodu i odkrywanie, że pasów bezpieczeństwa nie ma w zestawie. W tym roku MagSafe powraca w pełnej, magnetycznej okazałości. Teraz możesz bezpiecznie i mocno przymocować telefon do ładowarek, podstawek i uchwytów, a technologia przyspiesza ładowanie bezprzewodowe do 15 W.
Dodatkowo, urządzenie, ważące zaledwie 169 gramów (5,96 uncji), jest chronione szkłem Ceramic Shield 2. Zapewnia ono trzykrotnie lepszą odporność na zarysowania, a 7-warstwowa powłoka redukuje odblaski o 33%. Dzięki temu przednia szyba pozostanie czysta i nieuszkodzona nawet po miesiącach użytkowania w trudnych warunkach miejskich. O łączność i energooszczędność dba nowy modem bezprzewodowy C1X. Zapewnia on dwukrotnie większą prędkość transferu danych i zużywa o 30 procent mniej energii niż modem w zeszłorocznym modelu 16 Pro. Innymi słowy: zużycie paliwa jest tutaj wyjątkowo niskie, a bateria bez problemu wystarczy na cały dzień.
Panel: Gdzie zaoszczędzili pieniądze?
Oczywiście, w tej cenie nie można kupić skórzanych foteli z funkcją masażu. Największym kompromisem jest ekran. Choć to piękny panel OLED o doskonałych kolorach, odświeżanie obrazu wynosi zaledwie 60 Hz. W świecie, w którym nawet najtańsi konkurenci oferują ekrany o częstotliwości 120 Hz, jest to nieco cyniczne. Poruszanie się po menu będzie nieco mniej płynne, niczym jazda po lekko spękanym asfalcie. Brakuje również funkcji Always-On Display i zaawansowanego interfejsu „Dynamic Island”.

Z tyłu znajduje się tylko jedno „oko”. To pojedyncza kamera Fusion o rozdzielczości 48 megapikseli i przysłonie f/1,6. Nie masz obiektywu ultraszerokokątnego ani nie nagrywasz w rozdzielczości ProRes. Mimo to oprogramowanie działa cuda. Funkcja portretów nowej generacji pozwala dostosować głębię ostrości po zrobieniu zdjęcia, a wideo jest nagrywane w najwyższej rozdzielczości 4K z szybkością 60 klatek na sekundę (fps) z Dolby Vision i wyjątkową funkcją miksowania dźwięku, która doskonale izoluje Twój głos od hałasu ulicznego w postprodukcji.
Podsumowanie: Uczciwa maszyna za rozsądne pieniądze
Kiedy odłożymy wszystko na bok i przyjrzymy się opiniom różnych krytyków technologicznych, a także moim własnym odczuciom, dochodzimy do bardzo prostego wniosku: czy warto kupić Apple? iPhone 17eOdpowiedź zależy od zasobności twojego portfela. Jeśli możesz sobie pozwolić na dodatkowe 200 dolarów (lub euro) na standardowego iPhone'a 17, to jak najbardziej. Za te pieniądze otrzymasz jedwabiście gładki wyświetlacz ProMotion 120 Hz, dodatkowy aparat i przycisk sterowania aparatem, którego z jakiegoś powodu brakuje w modelu 17e.
Ale jeśli jesteś pragmatycznym kupującym, który postrzega smartfon jako niezawodny środek transportu z punktu A do punktu B, to iPhone 17e Obecnie absolutny król wartości w ofercie Apple. 599 dolarów Za porównywalne euro otrzymujesz urządzenie, które nie jest już sparaliżowane bezsensownymi oszczędnościami korporacji. Ma wydajny procesor, który będzie istotny przez lata, mnóstwo miejsca na Twoje cyfrowe życie i aparat, który bezczelnie robi oszałamiające zdjęcia. To nie jest supersamochód, który będzie przyciągał wzrok; to doskonale wykonany samochód dla ludzi, który nigdy Cię nie zawiedzie. I powiedzmy sobie szczerze, właśnie tego większość ludzi naprawdę potrzebuje.
A Ty? Jesteś gotów dopłacić za prestiż, czy uważasz, że wyświetlacz 60 Hz to nadal akceptowalny kompromis w 2026 roku? Daj znać w komentarzach!






