CAŁKOWICIE nie rozumiemy Elona Muska! Przeciętny obserwator, który buduje swój światopogląd na krzykliwych nagłówkach tabloidów i debatach „ekspertów” w barze, postrzega Elona jako rozpieszczone dziecko z nadmiarem pieniędzy. „Spójrzcie na niego, kupił Twittera, bo się nudził” – mówią. „Zrobił ten brzydki samochód, bo nie ma gustu”. Jeśli tak myślicie, to nie zrozumieliście. I to nie o włos, ale o całą planetę. Zobaczmy – Elon Musk.
Elona Muska nie jest wynalazcą dla Ziemi. Dla niego Ziemia jest jedynie koniecznym złem, poligonem doświadczalnym, piaskownicą, w której testuje technologie służące jego jedynemu prawdziwemu celowi – kolonizacji. MarsWiększość ludzi uważa jego działania za odosobnione ekscesy szalonego miliardera, ale jeśli dodasz 1 + 1 – rzadką cechę we współczesnym świecie – zobaczysz szokującą prawdę: każde z jego przedsięwzięć rozwiązuje dokładnie jeden ze śmiertelnych problemów czerwonej planety.
Spójrzmy prawdzie w oczy i rozłóżmy tę układankę na czynniki pierwsze.
Tesla: Twój Passat to przycisk do papieru na Marsie
Zacznijmy od podstaw fizyki, które ignoranci mają tendencję pomijać. Na Marsie nie ma tlenu. Twój ukochany Volkswagen Passat z silnikiem Diesla lub hybryda benzynowa przydadzą się tam jedynie jako bardzo drogi przycisk do papieru lub kotwica do statku kosmicznego. Bez tlenu nie ma spalania. Kropka.
Jeśli chcesz poruszać się po innej planecie, elektryczność to jedyna opcja. Tesla nie powstała z troski o ekologię, ochronę drzew ani ratowanie niedźwiedzi polarnych. Powstała, ponieważ silnik spalinowy po prostu nie działa na Marsie. A ten słynny Cybertruck? Wszyscy się z niego śmiali. „Spójrzcie na ten niefortunny projekt!” – krzyczeli esteci. Mylicie się. To nie jest niefortunny projekt. To pojazd opancerzony wykonany ze stali nierdzewnej, odporny na zarysowania i uderzenia, który nie wymaga warsztatu blacharskiego – bo na Marsie takich nie ma. Cyberciężarówka to łazik marsjański, którego mieliśmy okazję przetestować na naszych drogach, zanim wyląduje na czerwonym piasku.
SpaceX: Usługa migracyjna dla całej cywilizacji
To najbardziej oczywista część równania. Jak się tam dostać? SpaceX to nic więcej niż międzyplanetarna ciężarówka. Usługa przeprowadzkowa. Podczas gdy NASA od dekad debatuje nad kolorem siedzeń, Musk buduje rakiety Starship wielokrotnego użytku. Dlaczego? Bo na Marsie nie można po prostu wrzucić rakiety do oceanu, gdy skończy się jej paliwo. Trzeba wylądować i użyć jej ponownie. Logiczne, prawda?
Nudna firma: Kret, który uratuje ci życie
Ale co się dzieje po wylądowaniu? Mars nie ma magnetosfery. Powierzchnia jest bombardowana śmiercionośnym promieniowaniem kosmicznym. Jeśli zostaniesz na powierzchni i będziesz robił sobie selfie, będziesz upieczony. Dosłownie i w przenośni.
Tu wkracza The Boring Company. Myślicie, że Musk sprzedaje te dziecinne miotacze ognia i kopie tunele pod Las Vegas, żeby rozwiązać korki? Proszę, nie bądźcie naiwni. On uczy technologii, jak szybko i sprawnie budować podziemne habitaty. Na Marsie będziemy musieli żyć pod ziemią, jak krety, żeby przetrwać promieniowanie. To jego maszyny wykopią nasze pierwsze bezpieczne miejsca, gdzie wiatr słoneczny nie wysterylizuje nas w trzy minuty.
Optimus, Grok i Neuralink: siła robocza i telepatia
Gdy już bezpiecznie znajdziemy się pod ziemią, będziemy potrzebować infrastruktury. Kto ją zbuduje? Ludzie w nieporęcznych skafandrach kosmicznych z ograniczonymi zapasami powietrza? Nie. Roboty Optimus wykonają tę pracę. Będą budować, spawać i naprawiać 24 godziny na dobę, bez lunchu i związków zawodowych. Ale żeby nie były bezmyślnymi stosami żelaza rozbijającymi się o ściany, będą napędzane przez Groka – wewnętrzną sztuczną inteligencję Muska. To będzie zbiorowa świadomość. Kiedy jeden Optimus wymyśli, jak naprawić zepsutą śluzę powietrzną, każdy robot na planecie dowie się o tym w milisekundę.
A jak będziemy się komunikować, mając całą tę technologię? Nie da się rozciągnąć światłowodu na Ziemię. Dlatego istnieje Starlink. Internetowy kręgosłup Układu Słonecznego. A aby sterowanie tymi robotami i systemami było szybsze – szybsze niż uciążliwe pisanie palcami – istnieje Neuralink. Bezpośredni interfejs między ludzkim mózgiem a maszyną. Myśl staje się poleceniem. Bez opóźnień, bez klawiatury.

Wniosek: Jesteśmy finansistami Arki Noego
Elon Musk stworzył na naszych oczach cały ekosystem, a my jesteśmy zbyt zajęci oglądaniem memów, żeby to zauważyć.
- Transport: SpaceX
- Napęd: Tesla
- Pojazd: Cybertruck
- Rezydencja: The Boring Company
- Komunikacja: Starlink
- Siła robocza: Optimus/Grok
- Interfejs: Neuralink
Nic w tym nie jest zbiegiem okoliczności. Musk zawsze wyprzedza wszystkich o dziesięć lat, ponieważ nie rozwiązuje problemów dzisiejszego wtorku, ale problemy przetrwania gatunku. My, moi drodzy czytelnicy, jesteśmy tylko ochotnikami-beta testerami. Kupujemy jego samochody, subskrybujemy jego internet i płacimy za niebieskie znaczniki na X, żeby mógł za nasze pieniądze sfinansować, dopracować i udoskonalić technologię, którą pewnego dnia spakuje do walizek.
Podczas gdy my kłócimy się o biurokrację i politykę, on buduje Arkę Noego. I szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę kierunek, w którym zmierza nasz świat, powiedziałbym, że zakup Tesli to obecnie najbardziej racjonalna inwestycja w przyszłość. Może kupujesz sobie miejsce w pierwszym rzędzie. Albo przynajmniej nadzieję, że ktoś wie, gdzie jest wyjście awaryjne.
Co o tym myślisz? To jest Elona Muska Głupiec czy jedyny, który ma plan B?





