Witamy w Las Vegas, jedynym mieście na świecie, gdzie Twój telewizor jest inteligentniejszy niż Twój pies, a telefon kosztuje więcej niż Twoja pierwsza Honda Civic. Las Vegas. Miasto grzechu, które raz do roku staje się miejscem obwodów, lutowania i obietnic, które rzadko się spełniają. Jesteśmy u progu targów CES 2026 (Consumer Electronics Show) i jeśli myślisz, że branża technologiczna osiągnęła szczyt dzięki inteligentnym korkom do wina, jesteś w błędzie. W tym roku wszystko kręci się wokół robotów, które w końcu uwolnią nas od prac domowych i ekranów tak jasnych, że będziesz potrzebować okularów przeciwsłonecznych w swoim salonie. Elvis może i opuścił budynek, ale sztuczna inteligencja weszła – i tym razem ma ręce, nogi i prawdopodobnie lepsze wyczucie stylu niż Ty.
samochód elektryczny
Powiedzmy sobie szczerze, Lexus to marka dla ludzi, którzy zamawiają wodę o temperaturze pokojowej w restauracji. Są niezawodne, wygodne i ciche jak bibliotekarz w kapciach. Ale od czasu do czasu w piwnicy fabryki Toyoty dzieje się coś dziwnego. Inżynierowie podobno włamują się do szafki z sake, oglądają za dużo odcinków „Szybkich i wściekłych” i tworzą coś, co nie ma żadnego sensu, ale jest absolutnie fantastyczne. Przedstawiamy Lexusa RZ 600e F SPORT Performance. Samochód, który wygląda, jakby chciał pokonać Twoją Teslę na szkolnym boisku. I wiecie co? Może nawet mu się to uda.
Większość samochodów elektrycznych ma charyzmę samochodu AGD. Są wydajne, ciche i chronią planetę, ale kiedy wciskasz gaz, czujesz się, jakbyś prowadził bardzo drogi blender ręczny. Nudne. A potem jest Mate Rimac. Mężczyzna, który spojrzał na prawa fizyki, zmarszczył brwi i powiedział: „Nie, dziękuję”. Rimac Nevera R Founder's Edition to nie samochód. To inżynieryjny ekstrawagancja owinięta włóknem węglowym, zaprojektowana wyłącznie po to, by bogaci krzyczeli z przerażenia i zachwytu jednocześnie.
Wybór Słoweńskiego Samochodu Roku to co roku wyjątkowe wydarzenie, coś w rodzaju słoweńskiego Oscara, z tą różnicą, że publiczność jest mniejsza, a catering bardziej domowy. Kiedy spojrzałem na listę pięciu finalistów na rok 2026 – Audi A5, Dacia Bigster, Hyundai Inster, KIA EV3 i Renault 5 – zadałem sobie pytanie: Czy to naprawdę szczyt inżynierii, czy po prostu staliśmy się niebezpiecznie mało wymagający? Oto analiza bez zbędnych ceregieli. Przeszukałem ciemne zakątki internetu, sprawdziłem fakty i powiem to wprost. To rekord, którego importerzy mogą nie drukować i nie oprawiać, ale musicie go przeczytać. A zatem – Słoweński Samochód Roku 2026.
Jeśli myślisz, że projektanci samochodów to po prostu cisi artyści w czarnych garniturach, kreślący linie w piwnicy, to się mylisz. Przynajmniej nie w przypadku Gordena Wagenera. Był gwiazdą rocka. Człowiekiem, który zdjął czapkę Mercedesa i założył okulary przeciwsłoneczne. Ale 31 stycznia 2026 roku ta era dobiega końca. Po 28 latach i niezliczonych zadrapaniach na glinianej nawierzchni (i prawdopodobnie na ego konkurentów), Gorden Wagener opuszcza Stuttgart.
Volkswagen jest jak ten przyjaciel, który zawsze spóźnia się na imprezę. Wszyscy już są – Tesla tańczy na stole, Chińczycy zjedli już wszystkie chipsy, Francuzi flirtują z kelnerką. A potem, gdy wszyscy są już trochę zmęczeni, wchodzi VW. Lekko zdyszany, w nie do końca wyprasowanej koszuli, ale za to z najlepszym piwem i domową kiełbasą. VW ID. Polo jest właśnie taki. Przegapił początek elektrycznej rewolucji w segmencie maluchów, ale teraz, gdy już tu jest, wygląda na to, że przejmie całe show.
Podczas gdy krytycy piszą nekrologi, Tesla osiąga zyski, o jakich jej konkurenci mogą tylko pomarzyć, bez reklamy i z „toksycznym” szefem. Gdyby nagłówki gazet biznesowych w 2025 roku były tworzone wyłącznie pod wpływem emocji redaktorów, prawdopodobnie pomyślelibyście, że Elon Musk błaga o zmianę na rogu berlińskiej fabryki, podczas gdy prezesi Volkswagena i BYD przejeżdżają obok w złotych powozach. Narracja jest jasna: „Tesla jest stara, Tesla stoi w miejscu, Tesla jest skończona”. Ale Tesla 2025 jest oficjalnie największym cudem w branży motoryzacyjnej 2025 roku.
Bądźmy szczerzy. Branża motoryzacyjna w ostatnich latach popadła w pewną… depresję. Wszyscy producenci prześcigają się w tworzeniu najwścieklejszego, najcięższego i najdroższego elektrycznego giganta, który zajmuje na drodze tyle miejsca, co mała kawalerka. A potem jest Citroën. Marka, która podobno jako jedyna wciąż pije prawdziwe wino w przerwach na lunch. Wprowadzili Citroëna ELO. To nie samochód. To mobilny salon, który pochłonął McLarena F1 i postanowił zamieszkać w dziesięcioboju. I wiecie co? Jest absolutnie fantastyczny.
Zapomnij o Tesli Model Y: nowy Mercedes-Benz GLB (2026) ma „próg”, który pomieści całą skrzynkę piwa
W imię aerodynamiki i zasięgu, w pełni elektryczne SUV-y zaczęły przypominać kostki mydła, które zbyt długo leżały w wannie. I właśnie wtedy, gdy myśleliśmy, że BMW zgarnęło całą śmietankę nowym iX3 Neue Klasse (zaprezentowanym zaledwie miesiąc wcześniej!), Mercedes rzucił cegłą w stół. Ale jaką cegłą! Nowy Mercedes-Benz GLB jest kanciasty, dumny i wygląda jak pomniejszony GLS, który właśnie wyszedł z siłowni. To samochód dla tych, którzy chcą elektryczności, ale nie chcą wyglądać, jakby prowadzili kapsułę kosmiczną. I szczerze mówiąc, z nową platformą i szalonymi specyfikacjami grozi, że ukradnie Bawarczykom lunch, zanim jeszcze zdążą go rozpakować.
Volkswagen znajduje się w punkcie zwrotnym. Po kilku latach poszukiwań tożsamości w erze elektrycznej, krytyce oprogramowania i niedociągnięciach ergonomicznych we wnętrzu, wydaje się, że niemiecki gigant powraca do tego, co zawsze robił najlepiej: tworzenia samochodów dla ludzi. W słonecznej Portugalii, wybranym oczom zaprezentowano koncepcyjny Volkswagen ID. Cross 2026 – samochód, który obiecuje naprawić błędy przeszłości.
Wszyscy krzyczą o rewolucji. YouTuberzy zachwycają się krzywymi ładowania. Ale bądźmy szczerzy – kiedy podchodzisz do tego samochodu osobiście, kiedy naprawdę go widzisz bez studyjnych świateł i filtrów, dzieje się coś nieoczekiwanego. Nic. Twoje tętno pozostaje stałe. Zamiast przytłoczenia poczuciem niemieckiej dominacji, ogarnia cię dziwne „déjà vu”. Czy to wszystko nie wydaje się trochę zbyt… Peugeot? BMW iX3 Neue Klasse to potwór na papierze, ale w rzeczywistości może być tylko dowodem na to, że „premium” nie jest już tym, czym było kiedyś.
Elon Musk jest jak ten przyjaciel, który zawsze spóźnia się na obiad, ale kiedy w końcu przychodzi, przynosi najlepsze wino. Jest listopad 2025 roku. Rok, który według naszych wiosennych przewidywań w City Magazine miał być przełomowy dla „małej Tesli”, dobiega końca. Przypomnijmy: w marcu pisaliśmy, że „Model Q” (lub Model 2, a nawet Model 1, jak pieszczotliwie nazywaliśmy go w maju) trafi na drogi w czerwcu. Co dostaliśmy? Tańszy Model 3 i mnóstwo nowych obietnic dotyczących robotaksówek. Ale nie bądźcie rozczarowani. Wszystko wskazuje na to, że opóźnienie było taktycznym posunięciem geniusza – albo po prostu chaosem w Teksasie. Tak czy inaczej, 2026 to ten rok.










