Hej, przyjaciele, wyobraźcie sobie: czekacie na obiecaną, tanią Teslę Model 2 od 2020 roku, a Elon trzyma was w napięciu nowymi robo-taksówkami, Cybertruckami i Optimusami. Nagle – bum! – pojawiają się prototypy Cybertaksówek, jeżdżące po Austin z kierownicą i ludzkim kierowcą za kierownicą. I nagle wszystko się układa: czy ten futurystyczny, dwumiejscowy samochód bez pedałów to faktycznie długo oczekiwany Model 2, który Tesla właśnie odświeżyła?
samochód elektryczny
Zapomnij o wszystkim, co myślałeś o elektrycznych BMW. Oto Neue Klasse – nowe BMW i3, obiecujące zasięg do 900 km i design, który nie razi w oczy, a pieści duszę miłośnika estetyki.
Europejski przemysł motoryzacyjny drży. Na rynku pojawia się crossover Leapmotor B10, oferujący technologię przyszłości w cenie używanego diesla. Czy jest idealny? Nie. Ale ma oszałamiające wyniki i zalety, które zmiażdżą konkurencję. Przygotujcie się, będzie ciekawie.
Czy Kia stworzyła motoryzacyjnego buntownika, czy po prostu niezrozumianego geniusza, tworząc Kię EV4 GT Line? Obiecują technologiczną rewolucję, ale otrzymaliśmy niezwykle przestronny i odważny samochód, do którego kierowca musi się przyzwyczaić. Sprawdziliśmy, jak ten elektryczny samochód sprawdza się w praktyce i dlaczego, pomimo młodzieńczych zachcianek, może Cię całkowicie przekonać. Więcej w naszym teście – Kia EV4 GT Line.
Słuchajcie, bądźmy szczerzy. Vany zawsze były przeznaczone dla dwóch grup ludzi: tych z dużą liczbą dzieci i tych, którzy w wolnym czasie przewożą podejrzane ilości sprzętu AGD. Ale potem pojawia się Mercedes-Benz i mówi: „Zapomnij o tym. Stworzymy coś, co wygląda jak kropla rtęci, jeździ jak na chmurze i ma w sobie większą moc obliczeniową niż NASA. To jest Mercedes-Benz VLE”.
Zapomnij o wszystkim, co myślałeś, że wiesz o chińskich samochodach. Xiaomi nie jest już tylko tym, kto sprzedaje świetny telefon za połowę ceny, ale właśnie wkroczył do ligi supersamochodów z wizją, która przeraziłaby nawet inżynierów Ferrari. Przedstawiamy Xiaomi Vision Gran Turismo – cyfrowego potwora, który stał się rzeczywistością.
Gdyby ktoś mi powiedział, że 2,8-tonowa szwedzka katedra potrafi tańczyć na zakrętach jak seryjny hatchback, poradziłbym mu zmienić psychiatrę. Ale Volvo dokonało niemożliwego z Volvo EX90. Stworzyli samochód, który jest zarówno cudem inżynierii, jak i dowodem na to, że nawet Szwedzi czasami spieszą się na lunch.
Dlaczego mielibyśmy podnosić czerwone flagi w Monachium i Stuttgarcie? Bo ten elektryczny „shooting brake” oferuje, za połowę ceny, to, o czym europejscy giganci zapomnieli w biurokratycznym letargu – śmiałość, pasję i technologiczne tempo graniczące z absurdem.
Zawsze powtarzałem, że samochody elektryczne są jak kuchenki mikrofalowe: wydajne, szybkie i bezduszne. Naciskasz przycisk i gotowe. Ale w Brukseli właśnie wydarzyło się coś ciekawego. Chińczycy, a dokładnie Zeekr, rzucili na stół Zeekr 7GT. I o dziwo, twierdzą, że stworzyli samochód dla nas, dinozaurów, dla których liczy się, jak kierownica zachowuje się na zakrętach.
Wyobraź sobie, że wchodzisz do restauracji, zamawiasz najdroższy stek z menu, a kelner przynosi ci dwa, polewa je truflami i kalkuluje cenę ciepłej kanapki. Właśnie takie uczucie towarzyszy Ci z nowym Zeekrem 7X. To nie jest kolejny samochód elektryczny; to technologiczny ukłon w stronę europejskiej arystokracji motoryzacyjnej. Jeśli jeździsz niemieckim SUV-em klasy premium, możesz chcieć usiąść – liczby, które następują, mogą wywołać lekki kryzys egzystencjalny. Oto moja recenzja Zeekra 7X Privilege.
Volvo było kiedyś wyborem uniwersyteckich profesorów geografii, którzy nosili welurowe swetry i w życiu przejmowali się tylko strefami zgniotu. Jazda była bezpieczna, przewidywalna i – bądźmy szczerzy – całkowicie bezduszna. Ale zapomnijmy o tym. Nowe Volvo EX60 z 2027 roku to zupełnie inna bajka. To samochód, który być może został zbudowany przez maniaka bezpieczeństwa, ale ewidentnie trafił w ręce inżyniera, który w weekendy ściga się na motocyklach. Z 670 końmi mechanicznymi i technologią, która faktycznie działa, ta maszyna chce ratować reputację pojazdów elektrycznych. I może nawet jej się to uda.
Wstęp do świata elektromobilności był kiedyś zarezerwowany dla ekscentrycznych milionerów i entuzjastów technologii, którzy lubili zapach skóry i ciszę. Dziś? Dziś, za 39 990 euro (lub 34 000 euro z dotacją), dostajesz bilet do tego klubu, ale tylnymi drzwiami. Oto nowa Tesla Model Y Standard RWD. Samochód, który stracił nieco ze swojego blasku, stając się „przyjaznym dla ludzi”, ale przy okazji stał się być może najbardziej szczerym produktem Elona Muska. Czy to po prostu Tesla Semi w przebraniu samochodu osobowego, gotowa na 400 000 kilometrów cierpienia, czy też błysk geniuszu? Zapnijcie pasy, bo sprawdzimy, czy da się cieszyć samochodem, który ma na desce rozdzielczej jeansy.











