Budzę się w 2035 roku w świecie, w którym sztuczna inteligencja przejęła praktycznie każde zadanie, które kiedyś nazywaliśmy „pracą”. Od przełomowego roku 2026, kiedy sztuczna inteligencja stała się globalnie rozpoznawalnym narzędziem (i niemal członkiem rodziny), sytuacja tylko się poprawiła – i to wykładniczo. Jaki jest rezultat? Dziś mam więcej czasu jako redaktor niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ dziennikarstwo i media cyfrowe zmieniły się nie do poznania, a w wielu miejscach po prostu popadły w zapomnienie. Moja rola jako redaktora ewoluowała z „tego, kto pracuje do późna w nocy, goniąc terminy” do „tego, kto wstaje rano w piżamie, kieruje robotami i rozmyśla o sensie życia przy kawie”.
Sztuczna inteligencja
W lutym jadę do Zagrzebia, żeby przetestować FSD (Full Self-Driving) Tesli – na co czekałem od czasów legendarnej serii Knight Rider. Samochód, który w końcu prowadzi się sam. Pamiętacie, jak kilka dni temu pisałem, że Porsche umarło? Wielu z Was podskoczyło, mówiąc, że nie mam pojęcia o „przyjemności z jazdy” i „zapachu benzyny”. Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego powodem śmierci tej ikony nie jest to, że nie potrafią zbudować dobrego podwozia. Powodem jest to, że ich model biznesowy stał się nieistotny – całkowicie przerośnięty. Porsche sprzedaje wam iluzję, że jesteście kierowcą wyścigowym. Tesla sprzedaje wam prawdę: że jesteście całkowicie zbędni jako kierowcy. Pozwólcie, że wyjaśnię. Dlaczego wasze wnuki będą postrzegać jazdę samochodem jak jazdę konną.
Przygotujcie się. Nadchodzi coś, co na zawsze zmieni sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat. Mówię o cichej, ale brutalnej śmierci idei, którą przez ostatnie 150 lat traktowaliśmy jak oczywistość: „Zobaczyć znaczy uwierzyć”. To śmierć prawdy w internecie.
Jeśli myślałeś, że autonomiczna jazda to szczyt technologii, to spałeś za kierownicą. Nowa neuromorficzna e-skóra (NRE-Skin) nie tylko zapewnia dotyk, ale także dostarcza prawdziwy, autentyczny ból. I uwierz mi, to najlepsza funkcja bezpieczeństwa od czasu poduszki powietrznej. Przetestowaliśmy, jak sprawdza się „podwozie”, które wykrywa każde zadrapanie.
Ironia nadchodzącej ery jest zupełna: im bardziej będziemy cyfrowi i sztuczni, tym droższe będzie płacenie tym, którzy potrafią pozostać brutalnie analogowi. Sztuczna inteligencja sprawi, że przeciętność stanie się darmowa, a prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem stanie się najdroższym luksusem na rynku. Algorytm zastąpi cię nie dlatego, że jest od ciebie mądrzejszy, ale dlatego, że stałeś się nudny. Pozwól, że wyjaśnię!
Przygotuj się. Za 36 miesięcy nie będziesz w stanie odróżnić rzeczywistości od halucynacji sztucznej inteligencji w internecie. Nadchodzi tsunami filmów „deep fake” generowanych w czasie rzeczywistym, tak przekonujących, że dowody wideo w sądzie będą warte tyle, co zużyta chusteczka. Świat się trzęsie. Dolina Krzemowa panikuje.
Moi drodzy, mam złą wiadomość dla wszystkich, którzy myślą, że bezpieczeństwo polega na ciężkiej pracy, ciszy i chodzeniu do pracy. Homer Simpson nie żyje. Nie ten żółty z kreskówki, ale model ekonomiczny, który wciskano nam przez 50 lat. Model, w którym jesteś przeciętny, wykonujesz przeciętną pracę, zarabiasz przeciętnie, ale wciąż stać cię na dom, dwa samochody i psa. Ten świat zniknął szybciej niż uczciwość naszych polityków. I to wina sztucznej inteligencji.
Jeśli nadal myślisz o marketingu jak o rozwieszaniu plakatów na cyfrowych ścianach, masz kłopoty. Rok 2026 przynosi całkowitą zmianę: algorytmy stały się zazdrosnymi kochankami, wyszukiwarki są wszędzie, a sztuczna inteligencja czyta w myślach. Tylko ci, którzy zrozumieją, że adaptacja to nowa siła napędowa, przetrwają.
Kiedyś posiadaliśmy rzeczy. Mieliśmy półki pełne płyt CD, garaże pełne narzędzi i dyski z danymi. Dziś? Dziś jesteśmy cyfrowymi podnajemcami. Płacimy za muzykę, filmy, przechowywanie zdjęć, a teraz nawet za inteligencję. Ale metalowe pudełko o nazwie Olares One właśnie weszło na scenę i swoją brutalnością, jaką oferuje karta RTX 5090, mówi: „Dość tego”. To nie tylko komputer, to bunt przeciwko feudalizmowi Doliny Krzemowej.
Powiedzmy sobie szczerze, Twój osobisty lekarz nie ma czasu. Ma dla Ciebie siedem minut, z czego pięć spędza pisząc na komputerze z systemem Windows XP, a pozostałe dwie udając, że interesuje się, dlaczego boli Cię dolna część pleców. A co, gdybyś miał lekarza, który miałby mnóstwo czasu, przeczytał całą literaturę medyczną od czasów Hipokratesa i nie grałby w golfa w środy? Dzisiaj zamienimy ChatGPT lub Gemini w Twojego osobistego doradcę medycznego – Doctor ChatGPT.
Moi drodzy romantycy benzyny, miłośnicy manualnych skrzyń biegów i ci, którzy wciąż twierdzą, że „elektronika w samochodzie po prostu umiera” – mam złe wieści. Podczas gdy w 2025 roku wciąż debatowaliście nad przyszłością diesla (spoiler: nie ma), świat poszedł do przodu. I nie tylko ruszył – skoczył. Doniesienia ze Stanów Zjednoczonych o najnowszej aktualizacji Tesla FSD v14 (Supervised) to nie tylko nowiny techniczne. To nekrolog jazdy, jaką znaliśmy. A jeśli myślicie, że przesadzam, prawdopodobnie nadal używacie Nokii 3310.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Twój lekarz spędza większość czasu patrząc w ekran, a nie w Twoje oczy? Ponieważ stał się przepłacanym sekretarzem. Ale Microsoft i Google właśnie wkroczyły do gabinetów z narzędziami, które obiecują to zmienić – albo wysłać lekarzy do urzędu pracy. Czy to rozwiązanie dla opieki zdrowotnej, czy początek końca białego fartucha? Czy zawód lekarza rodzinnego umiera?











