fbpx

Klipsch Atlas: Wielki powrót amerykańskiej legendy, który znów sprawi, że usłyszysz prawdziwy rock'n'roll

Wreszcie powstał zestaw słuchawkowy, który nie wygląda jak biały plastikowy przyrząd medyczny, lecz jak element wyposażenia, za pomocą którego można było pilotować bombowiec z czasów II wojny światowej.

Zdjęcie: Klipsch

Klipsch wraca do gry. Po latach milczenia, kiedy myśleliśmy, że słuchawki zostały pozostawione bezdusznym gigantom technologicznym, firma zrzuciła bombę na targach CES 2026 w Las Vegas. Nowa seria Klipsch Atlas oferuje trzy modele, które obiecują wreszcie pozwolić Twoim uszom usłyszeć muzykę tak, jak została nagrana – z głębią, szczegółowością i tą charakterystyczną amerykańską arogancją, którą tak bardzo kochamy w Klipsch.

Przyznajmy to.Świat audio stał się nieco nudny. Wszyscy noszą w uszach te małe białe patyczki, które wyglądają, jakby stopiony plastik wyciekał im z głowy, i udają, że słyszą „jakość”. Proszę bardzo. Jeśli chcesz usłyszeć, jak naprawdę brzmi gitara, gdy Keith Richards uderza w nią z charakterystyczną dla siebie ignorancją strojenia, potrzebujesz czegoś większego. Czegoś z masą. Czegoś, co pachnie skórą i metalem. I właśnie to Klipsch, ten stary, chuderlawy facet z Arkansas, przywrócił do gry. Klipsch Atlas!

Wrócili. I to nie z zakłopotanym „przepraszamy za spóźnienie”, ale z kopniakiem w drzwi. Seria Klipsch Atlas to słuchawki, o których nie wiedziałeś, że ich potrzebujesz, dopóki nie zorientowałeś się, że Twój obecny sprzęt audio brzmi jak telefon w puszce fasoli.

Święta Trójca: Z autobusu do fotela

Klipsch Nie wypuścili po prostu jednego modelu na rynek i nie liczyli na sukces. Nie, opracowali strategię. Seria Atlas składa się z trzech modeli, niczym święta trójca dla każdego grzesznika-audiofila.

1. Atlas HP-1: Bezprzewodowy niszczyciel ciszy

To model dla współczesnego mężczyzny. Dla tego, który musi spędzić lot w klasie ekonomicznej obok płaczącego dziecka, ale nie chce rezygnować z dźwięku. HP-1 to bezprzewodowe słuchawki z aktywną redukcją szumów (ANC), ale na tym podobieństwa do konkurencji się kończą. Zamiast standardowych głośników, Klipsch używa przetworników koncentrycznych. Jeśli nie wiesz, co to znaczy: to technologia, w której głośnik wysokotonowy i niskotonowy są ustawione na tej samej osi, co oznacza, że dźwięk dociera do ucha dokładnie tak, jak zamierzyła natura (i realizator dźwięku). To jak różnica między uderzeniem pięścią a uderzeniem cegłą w pięść. Efekt jest natychmiastowy.

Bateria? Mówią, że jest „wyjątkowa” (co w żargonie PR-owym zazwyczaj oznacza na tyle długą, że zapominasz, gdzie jest ładowarka). Będą też obsługiwać dźwięk przestrzenny, bo podobno w 2026 roku nie da się bez niego obejść.

Zdjęcie: Klipsch

2. Atlas HP-2: Dla tych, którzy chcą poczuć bas w kręgosłupie

Jeśli HP-1 są do podróży, HP-2 są do rozrywki. To słuchawki przewodowe z zamkniętą konstrukcją. Dlaczego zamknięte? Bo bas potrzebuje ciśnienia. Klipsch twierdzi, że są skierowane do „entuzjastów basu”, co tłumaczę jako prawdopodobnie wyrwę plombę, gdy słuchasz hip-hopu lub Wagnera. Ale skoro to Klipsch, nie spodziewaj się mętnego, przesadzonego basu, jaki oferują tańsze marki. To będzie chirurgicznie precyzyjny cios w brzuch.

3. Atlas HP-3: Nirwana audiofilska

To klejnot w koronie. Słuchawki półotwarte. Jeśli nie znasz różnicy: słuchawki zamknięte to jak siedzenie w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, słuchawki otwarte to jak słuchanie koncertu na łące. Dźwięk jest duszny. Scena szeroka. To nie są słuchawki do autobusu, chyba że chcesz, żeby wszyscy pasażerowie słyszeli twój jazz. To słuchawki do ulubionego fotela, szklaneczki whisky i płyty Pink Floyd.

Wykonane są z materiałów, których można oczekiwać od włoskiego samochodu sportowego – alcantary, perforowanych nauszników zapewniających wentylację (dzięki czemu uszy nie pocą się podczas 20-minutowego gitarowego solo) oraz metalu. A ponieważ Klipsch wie, że takiego dzieła sztuki nie można po prostu rzucić na stół, do zestawu dołączono dedykowany stojak. Całe szczęście.

Projekt: Dziedzictwo, którego się nie wstydzą

Pamiętacie serię Heritage z 2010 roku? Te piękne słuchawki z drewna i miedzi? Atlas kontynuuje tę linię. Nie starają się być futurystycznymi robotami. Wyglądają jak sprzęt, który można znaleźć w studiu radiowym z lat 50., tyle że są wykonane w technologii 2026. To „retro”, a nie kiczowate. Są funkcjonalne. Są męskie. Są cholernie piękne.

Choć dokładna specyfikacja rozmiaru przetworników nie została ujawniona (stary HP-3 miał monstrualne, 52-milimetrowe przetworniki biodynamiczne), możemy się spodziewać, że Klipsch nie szczędził kosztów. Współosiowa konstrukcja HP-1 sugeruje jednak, że inżynierowie mieli pełną swobodę w stworzeniu czegoś wyjątkowego, a nie kolejnej kopii Sony czy Bose.

Wniosek: Przygotujcie swoje portfele (i uszy)

Cena? Jeszcze nie wiadomo. Ale bądźmy szczerzy – jeśli musisz pytać, to prawdopodobnie nie są dla ciebie. Z serią Atlas, Klipsch nie kieruje swojej oferty do osób kupujących słuchawki na stacjach benzynowych. Kieruje ją do osób, które wiedzą, że życie jest za krótkie na kiepski dźwięk.

Mają być dostępne latem 2026 roku. Do tego czasu macie czas, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy i może w końcu wyrzucić te białe plastikowe pałeczki tam, gdzie ich miejsce – do kosza na makulaturę. Klipsch powraca i wygląda na to, że przywieźli wystarczająco dużo amunicji, by odzyskać tron. Jeśli brzmią choć w połowie tak dobrze, jak wyglądają, to mamy nowego króla. Witaj ponownie, staruszku. Tęskniliśmy za tobą.

Więcej informacji

klipsch.com

Z Wami od 2004 roku

od roku 2004 badamy miejskie trendy i codziennie informujemy naszą społeczność obserwujących o najnowszych stylach życia, podróżach, stylu i produktach, które inspirują pasją. Od 2023 roku oferujemy treści w głównych językach świata.