Tesla kończy produkcję dwóch swoich najbardziej prestiżowych modeli, aby zrobić miejsce ambitnemu projektowi humanoidalnego robota Optimus.
Spójrzmy prawdzie w oczy, świat się zmienił. Kiedy Tesla Model S w 2012 roku kiedy po raz pierwszy zjechał z linii montażowych, tradycyjni niemieccy producenci wyśmiewali to, typowy bawarski cynizm, mówiąc: „Spójrzcie na tych Amerykanów, bawią się bateriami do laptopów”. Dziś nikt już się nie śmieje. Model S nie tylko zmienił motoryzację; rozwalił ją, wyrzucił do śmieci i zmienił zasady gry.
Ale jak głosi stare przysłowie – albo może po prostu Jeremy'ego Clarksona po trzeciej szklance ginu – wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Elona Muska Właśnie ogłosił, że Model S i jego skrzydlaty brat, Model X, żegnają się. Nie dlatego, że nie są już dobre, ale dlatego, że Tesla potrzebuje miejsca na coś, co nie ma kierownicy, ale ma dwie nogi i metalowy tyłek: robota Optimus.
Honorowe zwolnienie króla przyspieszenia

Elona Muska W swoim charakterystycznym stylu powiedział, że nadszedł czas na „honorowe zwolnienie ze służby”. I tak też się stało. Tesla Model S Plaid, trzysilnikowa bestia o mocy 760 kW (1020 KM), to wciąż samochód, który przeniesie Twoje organy wewnętrzne w miejsca, o których istnieniu nie miałeś pojęcia, przyspieszając od 0 do 100 km/h w zaledwie 2,1 sekundy (0–60 mil/h w 1,99 s). Jego prędkość maksymalna 322 km/h (200 mil/h) od lat pozostaje nieosiągalną twierdzą dla większości konkurentów.
Model Tesli S To właśnie on udowodnił, że samochody elektryczne mogą być atrakcyjne, szybkie i rzeczywiście użyteczne. Z akumulatorem o pojemności około 100 kWh i zasięgiem, który w najnowszych wersjach przekraczał 600 km (373 mile), uciszył wszystkich, którzy narzekali na „lęk przed zasięgiem”.
Wraz z przejściem na autonomiczną przyszłość produkcja modeli S i X zostanie wstrzymana w przyszłym kwartale.
Jeśli chciałbyś mieć jeden z nich, to dobry moment na złożenie zamówienia.
Tesla nie byłaby tym, czym jest dzisiaj, bez Modeli S i X oraz ich (pierwszych) właścicieli – dziękujemy za wsparcie… pic.twitter.com/4J06T1QjVM
— Tesla (@Tesla) 29 stycznia 2026 r.
Model X: Skrzydła, które przeszły do historii

Potem jest Tesla Model X. Samochód, który miał więcej technologicznych sztuczek niż James Bond w czasach swojej świetności. Jego tylne drzwi w kształcie sokoła były jednocześnie pomysłowe i zupełnie bezsensowne – idealne połączenie dla ikony stylu życia. Pomimo swojej wagi, wersja Plaid rozpędzała się do 100 km/h w 2,6 sekundy (0–96 km/h w 2,5 sekundy), szybciej niż większość Ferrari z torbami z zakupami i labradorem w bagażniku.
Najnowsze aktualizacje z 2025 roku przyniosły nieco większy zasięg – do 566 km (352 mil) – ale liczby są nieubłagane. W 2025 roku Tesla sprzedała ponad 1,6 miliona egzemplarzy Modelu 3 i Modelu Y, podczas gdy Model S, X i Cybertruck łącznie osiągnęły sprzedaż zaledwie nieco ponad 50 000 egzemplarzy. W świecie kapitalizmu, w którym rządzi Elon, oznacza to tylko jedno: nie można opierać się zmianom.
Przyszłość jest humanoidalna (i lekko przerażająca)
Po co budować luksusowe limuzyny, skoro można zbudować armię robotów? Tesla planuje produkować do miliona robotów Optimus rocznie. Fabryka w Fremont w Kalifornii zostanie przekształcona w futurystyczny inkubator dla humanoidów, które wykonają za nas nudne prace.
„Naprawdę zmierzamy w przyszłość opartą na autonomii” – mówi Musk. I choć może nam brakować dźwięku ciszy (ironiczne, prawda?), gdy Model S śmigał obok nas na autostradzie, musimy przyznać, że ta jazda była warta każdego kilowata.
Podsumowanie: Żegnaj, stary przyjacielu
Czy to smutny dzień? Może dla tych z nas, którzy cenią klasyczne linie Modelu S. Był stylowy, zaawansowany technologicznie, a w kraciastej wersji – niewiarygodnie szybki. Model X? Cóż, szczerze mówiąc, może nie tęsknimy za jego misternymi drzwiami i ciągłymi sygnałami czujników, ale musimy szanować jego śmiałość.
Tesli Pozostaje przy Modelu 3, Modelu Y i kontrowersyjnym Cybertrucku, ale dusza marki przenosi się do zaprogramowanego metalu Optimusa. Ceny najnowszego Modelu S w Europie wynoszą około 95 000 euro, a za Model X trzeba zapłacić około 10 000 więcej. Jeśli chcesz mieć kawałek historii, który zawstydzi supersamochody na światłach, to teraz jest Twoja ostatnia szansa.

Moja rada? Kup używanego Plaida, ciesz się jego oszałamiającym przyspieszeniem i uśmiechnij się do robota, gdy za pięć lat będzie cię mijał na chodniku. Przyszłość może być dziwna, ale przynajmniej nie będziemy się nudzić.





