fbpx

Nowy Volkswagen ID. ERA 9X: Ogromny SUV i pierwszy elektryczny VW z własnym silnikiem benzynowym

Większy niż Q7 i eliminuje strach przed rozładowanym akumulatorem.

ID. ERA
Zdjęcie: Volkswagen

Samochody elektryczne są świetne, o ile nie szuka się stacji ładowania na odludziu, która nie działa. Volkswagen w końcu przyznał, że infrastruktura jest kiepska i stworzył ID. ERA 9X. Ogromny elektryczny SUV z silnikiem benzynowym ukrytym pod maską. Nie napędza kół, ale ładuje akumulator. Genialne czy absurdalne? A może jedno i drugie.

Pozwól, że namaluję ci obraz. Stoisz przed samochodem tak ogromnym, że w niektórych krajach potrzebowałby osobnego kodu pocztowego. To jest… Volkswagena ID. ERA 9X, najnowszy członek elektrycznej rodziny Volkswagena i samochód, który wreszcie rozwiązuje to irytujące uczucie w żołądku, gdy zasięg akumulatora spada poniżej 10 procent. Obecnie jest produktem chińskiego joint venture. VW-SAIC i przeznaczony dla tego rynku, ale przynosi technologię, której świat wczoraj rozpaczliwie potrzebował.

ID. ERA
Zdjęcie: Volkswagen
ID. ERA
Zdjęcie: Volkswagen

Nosorożec w butach do biegania: wymiary i waga

Kiedy mówię duży, mam na myśli naprawdę duży, ID. ERA. Mierzy aż 5207 mm (205 cali) długości, 1997 mm (78,6 cala) szerokości i 1810 mm (71,2 cala) wysokości. Rozstaw osi to kontynentalny 3070 mm (120,8 cala). Ta bestia jest dłuższa niż Audi Q7 i przyćmiewa nawet masywnego amerykańskiego VW Atlasa. Właściwie jest dłuższy niż prawie wszystko w grupie VW, chyba że jesteś sąsiadem, który jeździ wydłużonym Bentleyem Bentaygą.

Oczywiście, cały ten metal i baterie dają się we znaki. Najcięższa wersja waży aż 2700 kg (5952 funty). To nie baletnica, to nosorożec. A jednak porusza się z zaskakującą łatwością.

Zdjęcie: Volkswagen
Zdjęcie: Volkswagen
Zdjęcie: Volkswagen
Zdjęcie: Volkswagen

Silnik benzynowy nie jest połączony z kołami

A teraz najlepsza i najbardziej kontrowersyjna część. ID. ERA to w zasadzie samochód elektryczny (EV). Jednak pod maską kryje się 1,5-litrowy, turbodoładowany, czterocylindrowy silnik z renomowanej rodziny EA211, który generuje moc 105 kW (141 KM) i moment obrotowy około 250 Nm (184 lb-ft). Zanim zaczniesz krzyczeć, że to nie jest prawdziwy samochód elektryczny – uważaj! Ten silnik nie ma absolutnie żadnego mechanicznego połączenia z kołami. Pracuje w niezwykle wydajnym cyklu Millera, wykorzystuje technologię VTG (turbosprężarki o zmiennej geometrii), zapożyczoną wprost z Porsche, i służy wyłącznie jako przenośny generator. Gdy akumulator się wyczerpie, silnik budzi się (różnica w hałasie wynosi mniej niż 0,5 decybela) i zaczyna wytwarzać energię elektryczną.

„Najlepszy kompromis między prądem a benzyną” – można by powiedzieć. I to prawda.

Moc, bateria i prędkość ładowania – ID. ERA

Klienci będą mogli wybierać pomiędzy trzema wersjami tego cudu techniki:

  • Podstawowy model: Jeden silnik elektryczny na tylnej osi o mocy 220 kW (295 KM) w połączeniu z akumulatorem LFP o pojemności 51,1 kWh.
  • Model średni: Ten sam tylny silnik o mocy 220 kW (295 KM / 295 KM), ale ulepszony o większą baterię NMC o pojemności 65,2 kWh.
  • Bestia (AWD): Jeśli uważasz, że rozwiązaniem wszystkich problemów jest większa moc, dostępna jest wersja z dwoma silnikami, napędem na cztery koła i imponującym momentem obrotowym 380 kW (510 KM / 510 lb-ft) wynoszącym ponad 700 Nm (516 lb-ft).

A co z danymi technicznymi? Prędkość maksymalna jest elektronicznie ograniczona do 200 km/h (124 mph) we wszystkich wersjach, co jest wręcz przerażająco wysokie jak na samochód o aerodynamice małego kościoła. Przyspieszenie nie zostało oficjalnie ujawnione, ale w przypadku wersji z silnikiem o mocy 510 koni mechanicznych i napędem na wszystkie koła możemy spodziewać się sprintu od 0 do 100 km/h (0-62 mph) w imponujące 5,5 sekundy.

Dzięki najnowszej, zaawansowanej architekturze (niektóre wersje obsługują technologię 800 V), prędkość ładowania nie zawodzi. Akumulator można naładować z 30 % do 80 % w zaledwie 15 minut na szybkich ładowarkach. Zasięg elektryczny większego akumulatora wynosi ponad 400 kilometrów (249 mil) w lżejszym cyklu CLTC, a całkowity zasięg na jednym zbiorniku paliwa przekracza 1000 kilometrów (621 mil). Nawet przy całkowicie rozładowanym akumulatorze, generator zużywa skromne 5,95–6,27 litra paliwa na 100 km (około 38–39 mpg).

Zdjęcie: Volkswagen

Dziedzictwo i droga naprzód

Jeśli przyjrzymy się historii marki, to jest ona Volkswagena (dosłownie samochód ludu) zawsze był w stanie zmotoryzować masy. Legendarny Garbus rozwiązał problem powojennej mobilności, Golf wprowadził nowoczesność do klasy hatchbacków. Dziś największym problemem jest przejście na napęd elektryczny. Ludzie chcą cichej i płynnej jazdy, ale nienawidzą planowania tras wokół stacji ładowania. Model ID. ERA 9X z… EREV Podejście oparte na koncepcji pojazdu elektrycznego o rozszerzonym zasięgu (Extended-Range Electric Vehicle) stanowi idealny, pragmatyczny pomost. Wyposażony w montowany na dachu system LiDAR do inteligentnej jazdy, wnętrze z trzema ekranami i asystenta AI. „To nie jest zwykły samochód, to inteligentny dom, który można zabrać na plażę” – pomyślałem, przeglądając specyfikację.

Zdjęcie: Volkswagen
Zdjęcie: Volkswagen
Zdjęcie: Volkswagen

Wnioski: Sensowna przyszłość czy tylko etap?

Szczerze mówiąc, pomysł gigantycznego elektrycznego SUV-a z własną elektrownią cieplną brzmi jak pomysł, który wpadłby na pomysł zdezorientowanego inżyniera po trzech zbyt mocnych kawach. Jednak w praktyce, po dogłębnej analizie faktów, Volkswagen ID. Era 9X jest prawdopodobnie najbardziej rozsądnym i użytecznym samochodem, jaki marka stworzyła w ciągu ostatniej dekady. Rozwiązuje on największy, najbardziej paraliżujący strach każdego nabywcy samochodu elektrycznego: co, jeśli zabraknie mi prądu na autostradzie o 2 w nocy i będzie padać? W tym samochodzie wystarczy zatankować na najbliższej stacji benzynowej i odjechać, ciesząc się jednocześnie cichą jazdą na prądzie.

Zdjęcie: Volkswagen

Chociaż ID. ERA jest obecnie projektowany głównie na rynki wschodnie, doniesienia i zdrowy rozsądek sugerują, że Volkswagen powinien jak najszybciej wprowadzić tę technologię do Europy i Ameryki. Cena? Nie została oficjalnie potwierdzona, ale biorąc pod uwagę poziom technologii, rozmiar i luksus – a także fakt, że bezpośrednio atakuje modele z najwyższej półki – możemy się spodziewać, że będzie to kwota, która zazwyczaj wymaga poważnej rozmowy z doradcą bankowym. prawdopodobnie gdzieś ponad 80 000 euro (około 87 000 dolarów). Czy to ostateczna przyszłość motoryzacji? Może nie na zawsze, ale przez następne dziesięć lat, dopóki infrastruktura nie będzie idealna, to właśnie ten genialny kompromis jest tak rozpaczliwie potrzebny światu motoryzacji.

Więcej informacji

volkswagen.com

Z Wami od 2004 roku

od roku 2004 badamy miejskie trendy i codziennie informujemy naszą społeczność obserwujących o najnowszych stylach życia, podróżach, stylu i produktach, które inspirują pasją. Od 2023 roku oferujemy treści w głównych językach świata.