fbpx

SUV Tesli? Czy to Tesla Model Y Cross (2026): koniec podróbek crossoverów i nadejście prawdziwego elektrycznego SUV-a, który zastąpi Model X

Wreszcie prawdziwa terenowa Tesla do brudnej roboty.

Tesla SUV
Zdjęcie: Jan Macarol / AiArt

Czy nadchodzi prawdziwy SUV Tesli?! Cały świat twierdzi, że Model Y to najlepiej sprzedający się SUV na świecie. Proszę bardzo. Bądźmy szczerzy – to po prostu rozdęty, lekko przestraszony hatchback w kształcie kostki mydła. Ale co, gdyby Tesla stworzyła prawdziwego, podwyższonego SUV-a na nowej platformie Juniper, przy minimalnym wysiłku? Przygotuj się na logiczną rewolucję.

Automobilowy branża jest pełna kłamstw, ale najważniejszym z nich jest definicja nowoczesnego SUV-a (pojazdu sportowo-użytkowego). Kiedy kupujesz dziś Tesli Model Y – tak naprawdę nie kupujesz SUV-a. Kupujesz niezwykle przestronny i szybki samochód, który rumieni się ze wstydu, wspinając się na nieco wyższy chodnik przed centrum handlowym. A może nadchodzi prawdziwy SUV Tesli? Tak, nowa wersja Modelu Y Juniper i nadchodzący gigant Model YL z wydłużonym rozstawem osi to inżynieryjne ekscesy. Oferują ciszę w kabinie, aerodynamikę i przyspieszenie, które rozdzierają przestrzeń i czas. Ale branżowi insiderzy i szpiedzy szepczą coś innego. Wraz ze starzeniem się, grzesznie drogim i nieco skomplikowanym Modelem X, który ma przejść na emeryturę w 2026 roku, aby zrobić miejsce masowo produkowanym humanoidalnym robotom Optimus, na rynku pojawiła się ogromna luka. A Tesla mogłaby ją wypełnić porządną, podniesioną i wytrzymałą wersją Ya. Nazwijmy go Tesla Model Y Cross (lub może Trek) – albo po prostu SUV Tesli.

Zdjęcie: Jan Macarol / AiArt

Klocki Lego dla dorosłych inżynierów: Dlaczego SUV Tesli jest niezwykle realistycznym projektem?

Dla tradycyjnych producentów opracowanie zupełnie nowego, wyższego, bardziej kanciastego SUV-a zajęłoby około czterech lat niekończących się spotkań i miliardów euro. Dla Tesli? To byłby dosłownie projekt na popołudnie. Sekret tkwi w słynnej konstrukcji gigacastingowej i modułowej platformie.

Tesla ma już kompletną „deskorolkę” (dolną część podwozia z akumulatorami i silnikami) pochodzącą z rozszerzonego Modelu Y L. Inżynierowie z Teksasu i Berlina muszą jedynie zamienić „czapkę” (górną część nadwozia) na istniejącą platformę. Mogą nadać górnej części znacznie bardziej kanciasty kształt, nawiązujący do prawdziwego SUV-a, co natychmiast zwiększy przestrzeń nad głową w trzecim rzędzie i nada bagażnikowi klasyczny kształt SUV-a, który uwielbiają klienci Forda i Toyoty.

Zdjęcie: Jan Macarol / AiArt

Co dalej? Zawieszenie. Obecny standardowy Model Y ma zaledwie 167 mm (6,6 cala) prześwitu. Gdyby po prostu zamontować zawieszenie pneumatyczne (które Tesla ma już na półkach od Modelu S i X) lub po prostu dłuższe, mocniejsze stalowe sprężyny z nowymi amortyzatorami, można by z łatwością zwiększyć prześwit do przyzwoitych 215 mm (8,5 cala). Dodajcie trochę niewrażliwej czarnej folii ochronnej wokół gąsienic, mocniejsze felgi z solidnymi oponami terenowymi i zamontujcie fabrycznie montowany na dachu namiot dachowy. BUM! Oto zupełnie nowy model samochodu na rynku, z minimalnymi kosztami rozwoju i homologacji.

Surowa moc w błocie – SUV Tesli: Specyfikacja, która ma znaczenie

Ponieważ ta hipotetyczna maszyna terenowa miałaby bazować na nadchodzącej architekturze, naturalnie zapożyczyłaby najlepsze elementy z rozszerzonych rozwiązań Modelu Y L. A liczby te są dosłownie fantastyczne.

  • Zestaw baterii: Masywna bateria o pojemności 88,2 kWh (technologia NMC) jest bardziej odporna na degradację i może przenosić większy ciężar przy mniej aerodynamicznym nadwoziu.
  • Ładowanie: Superszybkie ładowanie prądem stałym o mocy 250 kW. Od 10 do 80 % w czasie, jaki zajmuje wypicie szybkiej kawy na przystanku autostradowym (około 15-20 minut).
  • Układ napędowy i moc systemowa: Dwa silniki, inteligentny napęd na wszystkie koła (AWD). Łączna moc wyniesie 378 kW (507 KM) z imponującym momentem obrotowym 590 Nm (435 lb-ft). To wystarczająca moc, aby holować żaglówkę z wody lub pokonywać strome, zaśnieżone stoki w Alpach lub Górach Skalistych.
  • Osiągi: Słaba aerodynamika kanciastego kształtu ograniczała prędkość maksymalną do rozsądnych 210 km/h (130 mph). Pomimo masywnego kształtu i dodatkowej masy, ten „cegła” o dużym momencie obrotowym przyspieszał do 100 km/h w imponujące 4,6 sekundy (lub od 0 do 60 mph w 4,4 sekundy).
  • Zasięg: Tracąc idealną aerodynamikę obecnego „jajowatego” Modelu Y, zasięg z tak dużym akumulatorem spadłby, ale nadal byłby niezwykle imponujący. Spodziewalibyśmy się około 540 km (335 mil) według standardu WLTP.

Ja też bym taki pojazd powinien mieć wbudowaną technologię w standardzie V2L (Vehicle-to-Load). Gdy biwakujesz na odludziu, Twoja Tesla o mocy 3,3 kW z łatwością zasili grilla, przenośne lodówki turystyczne i sprzęt muzyczny na cały weekend.

Zdjęcie: Jan Macarol / AiArt

Wnioski: Dlaczego nie jest to utopia i co stanie się z naszymi portfelami?

Świat motoryzacji tak naprawdę nie potrzebuje kolejnego kompromisu. Przez dekady tradycyjni producenci wciskali nam ideę „crossoverów”, które nie sprawdzają się ani na drodze, ani poza nią. Obecny Model Y to idealny samochód drogowy, ale w obliczu zbliżającego się końca drogiego i skomplikowanego Modelu X (z tymi „sokolimi” drzwiami, które są koszmarem w niskich garażach), Tesla rozpaczliwie potrzebuje porządnego, 6- lub 7-miejscowego SUV-a dla rodzin, które jeżdżą na nartach, biwakują i prowadzą aktywny tryb życia. Pamiętajmy, że ekstremalnie stalowy Cybertruck jest za duży, za ciężki i zbyt dystopijny dla wielu rynków. Potrzebujemy rozwiązania pośredniego.

Zdjęcie: Jan Macarol / AiArt

Zbudowanie „Modelu Y Cross” z nowym, kanciastym nadwoziem i podniesionym podwoziem na tej samej platformie technicznej YL byłoby jednym z najgenialniejszych posunięć marketingowych dekady dla Elona Muska. Kosztowałoby grosze, ale przyniosłoby ogromne marże. Biorąc pod uwagę niezwykle agresywną politykę cenową marki, taki pojazd mógłby trafić na rynek w cenie około od 58 000 do 62 000 euro (około 60 000–65 000 dolarów). Za te pieniądze otrzymujesz brutalnie szybką, przestronną maszynę terenową, która nie boi się błota i jeździ cicho jak w bibliotece. Osobiście uważam, że to właśnie ten samochód, na który wszyscy potajemnie czekaliśmy. Jeśli ta spekulacja sprawdzi się pod koniec 2026 roku, wszyscy inni producenci, którzy doliczają dodatkowe opłaty za podgrzewane siedzenia w swoich elektrycznych SUV-ach za 100 000 euro, będą mogli powoli zacząć pisać listy pożegnalne. Przy minimalnych zmianach w nadwoziu Tesla stworzyłaby idealny samochód terenowy na co dzień. A co najważniejsze, w końcu przestaliby ocierać swoje podwozie o każde nieco wyższe europejskie coupé.

Więcej informacji

tesla.com

Z Wami od 2004 roku

od roku 2004 badamy miejskie trendy i codziennie informujemy naszą społeczność obserwujących o najnowszych stylach życia, podróżach, stylu i produktach, które inspirują pasją. Od 2023 roku oferujemy treści w głównych językach świata.