Czy Kia stworzyła motoryzacyjnego buntownika, czy po prostu niezrozumianego geniusza, tworząc Kię EV4 GT Line? Obiecują technologiczną rewolucję, ale otrzymaliśmy niezwykle przestronny i odważny samochód, do którego kierowca musi się przyzwyczaić. Sprawdziliśmy, jak ten elektryczny samochód sprawdza się w praktyce i dlaczego, pomimo młodzieńczych zachcianek, może Cię całkowicie przekonać. Więcej w naszym teście – Kia EV4 GT Line.
W dzisiejszym świecie motoryzacji najłatwiej jest stworzyć kolejne nudne i bezpieczne „jajko” na kółkach, które nikomu nie będzie przeszkadzać, ale jednocześnie nikogo nie będzie ekscytować. Kia ewidentnie nie gra już w tę grę. Kiedy pierwszy raz stanąłem przed nowym Kia EV4 Linia GTMuszę przyznać, że projektanci wykorzystali w swojej pracy mnóstwo linijek i ostrych kątów. Projekt samochodu jest absolutnie niejednolity. Z mnóstwem narożników i przecinających się linii, pod pewnymi kątami wygląda jak futurystyczny pojazd z gry Minecraft, a pod innymi robi bardzo uderzające, wręcz koncepcyjne wrażenie na drodze. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale osoby poszukujące czegoś innego będą pod wrażeniem.
Ale prawdziwa niespodzianka czekała mnie po otwarciu drzwi.

Gdzie jest ten nowy zapach i cyfrowa zabawa w chowanego?
Każdy miłośnik motoryzacji wie, że pierwszy kontakt z nowym samochodem to zapach świeżości. Co ciekawe, nasza testowa Kia EV4, mimo że była praktycznie nowa, nie wydzielała żadnego zapachu. Być może to zasługa zastosowania nowych, przetworzonych i ekologicznych materiałów, ale nie mogę nie zauważyć, że w środku kryje się nieco więcej twardego i tańszego w dotyku plastiku, niż można by się spodziewać w tej kategorii cenowej.

„W dobie inteligentnych rozwiązań samochód stał się zagadką. Ale kiedy już ją rozwiążesz, zaczyna działać na nerwy”.
System informacyjno-rozrywkowy jest bogaty i atrakcyjny wizualnie, ale inżynierowie nieco przesadzili z digitalizacją wszystkiego, co możliwe. Ergonomia wymaga przyzwyczajenia. Na przykład ekran z panelem sterowania klimatyzacją został całkowicie ukryty za kierownicą. Podczas jazdy trzeba się lekko pochylić na bok, aby sprawdzić, ile stopni nawiewu jest w powietrzu. Musiałem też poddać się znakomitemu zestawowi systemów wspomagających: pomimo bogatego wyposażenia testowego, nie byłem w stanie logicznie i szybko włączyć funkcji automatycznych świateł drogowych. Jestem pewien, że samochód posiada tę funkcję, ale jest ona wyraźnie ukryta gdzieś głęboko w cyfrowym labiryncie menu.

Liczby: Stabilność i rzeczywistość codziennego zużycia energii elektrycznej
Pod wszystkimi tymi ostre krawędzie Kryje w sobie nowoczesną i zaawansowaną technologię. Sercem samochodu jest pojemny akumulator litowo-jonowy o pojemności brutto 81,4 kWh (i 78,0 kWh pojemności użytkowej netto). Silnik elektryczny, zamontowany z przodu, generuje imponującą moc 150 kW (201 KM) i moment obrotowy 283 Nm (209 lb-ft). Po naciśnięciu gazu, ten futurystyczny powóz rozpędza się do 100 km/h w solidne 7,7 sekundy, a prędkościomierz zatrzymuje się na elektronicznie ograniczonej wartości 170 km/h (106 mph). Jazda jest komfortowa pomimo 19-calowych kół, kierownica jest nieco sztucznie dociążona, ale niezwykle precyzyjna, a hamulce zasługują na pełną piątkę za ich naturalne działanie.

A co z elektryczną rzeczywistością? Standard WLTP przewiduje zasięg 625 kilometrów, ale dzięki naszym nieco bardziej dynamicznym i realistycznym testom szybko postawiliśmy sprawę na solidnym gruncie. Samochód zużywał około 20 kWh na 100 km (321 Wh/milę). Z baterią użytkową o pojemności 78 kWh oznacza to w rzeczywistości około 390 kilometrów (242 mile) zasięgu bez obaw. Jak na pojazd tej wielkości, jest to całkiem solidny wynik, choć nie bije rekordów w swojej klasie. Gdy bateria jest pusta, EV4 wykorzystuje architekturę 400-woltową. Na szybkiej ładowarce prądu stałego pobiera do 135 kW, co oznacza, że naładujesz od 10 % do 80 % w całkowicie akceptowalnym czasie 33 minut. Trochę wolno.
Jasna strona: komfort limuzyny i technologia przyszłości
Nie wdając się w szczegóły, warto podkreślić największe atuty samochodu. Pomijając tandetny plastik, zauważysz, że Kia EV4 GT Line została zaprojektowana jak salon. Dzięki wyjątkowo długiemu rozstawowi osi, tylne siedzenia oferują dosłownie tyle miejsca na nogi, co luksusowa limuzyna. Bagażnik również nie zawodzi; o pojemności 435 litrów (15,3 stopy sześciennej) oferuje bardzo użyteczną przestrzeń na wszystkie rodzinne przygody.





Jego ukryte supermoce to dwukierunkowe ładowanie i spokój ducha. System V2L (Vehicle-to-Load), który zapewnia moc wyjściową 3,6 kW, pozwala naładować laptopa, ekspres do kawy, a nawet rower elektryczny w dowolnym miejscu na łonie natury. Samochód staje się po prostu Twoją podróżną elektrownią.
Wnioski: Odważny krok, który warto rozważyć
Kia EV4 GT Line to samochód, który wymaga nieco bardziej taktycznego podejścia. W pełni wyposażony model testowy, wyposażony w systemy wspomagające, kosztuje około 54 000 euro. Co prawda, za tę cenę chcielibyśmy mieć bardziej prestiżowe materiały na desce rozdzielczej, szybszy dostęp do klimatyzacji i menu, które nie wymagałoby czytania rozbudowanej instrukcji włączania świateł drogowych. Rzeczywiste zużycie paliwa na poziomie 20 kWh/100 km pokazuje również, że konstrukcja ma swoje wady aerodynamiczne.

Ale niesprawiedliwe byłoby oceniać go wyłącznie na podstawie jego kaprysów. EV4 to niezwykle lojalny towarzysz podróży z najwyższej klasy hamulcami, przestrzenią, która zawstydza niejedną większą limuzynę, i odważnym wyglądem, który wyróżnia go na tle przeciętnych aut. Dodaj do tego przydatną funkcję V2L i Kia Legendarna 7-letnia gwarancja, ale odkrywamy, że pod tymi ostrymi krawędziami kryje się bardzo przyjazny i użyteczny samochód rodzinny. Nie jest idealny, ale niewątpliwie ma mocny charakter – a takich aut bardzo brakuje w dzisiejszym świecie.






