fbpx

Test: Wydajność Tesli Model Y – perfekcja, która zabija romantyzm (i europejski przemysł samochodowy)

Przetestowałem nową Teslę Y Performance

Tesla Model Y Performance
Zdjęcie: Jan Macarol

Za 62 tysiące otrzymujesz technologiczny „blitzkrieg”, który przyspiesza szybciej niż myślisz i jeździ lepiej niż konkurencja. Ale uwaga: ten samochód da ci prosto w twarz, że tak naprawdę jesteś… zbędny jako kierowca. Oto Tesla Model Y Performance (Juniper) 2026.

Słoweńcy Patologicznie kochamy rzeczy, które nie działają. To jest w naszej krwi. Kochamy opiekę zdrowotną, gdzie czeka się 435 dni na dentystę. Kochamy biurokrację, gdzie wydaje się więcej papierów na proste pozwolenie na budowę niż na całą pracę Cankara. I kochamy samochody, które mają „duszę”. Co oznacza, że są serwisowane co drugi wtorek i że trzeba znać mechanika Jožego osobiście, żeby zresetować kontrolkę check engine. A potem wsiadasz do nowego Wydajność Tesli Model YSamochód, który jest antyteza słoweńskiego folkloru – ponieważ po prostu działa.

Wydajność Tesli Model Y
Zdjęcie: Jan Macarol
Zdjęcie: Jan Macarol

Matematyka dla opornych (i europejskich prezesów)

Najpierw wyjaśnijmy sobie podstawy, bo wiem, że przeciętny słoweński polityk ma problem z dodawaniem 1+1, chyba że powie mu to dział PR. Za cenę 61 990 euro (w przybliżeniu) otrzymujesz pojazd – Teslę Model Y Performance, która ma przyspieszenie supersamochodu (3,8 sekundy do 100 km/h), przestronność rodzinnego minivana i koszty utrzymania porównywalne z golarką elektryczną.

Jeśli porównasz to z jakimkolwiek innym Niemieckie produkty „premium”, gdzie pobierają dodatkową opłatę tylko za kierownicę i znaczek 15 tysięcy, Staje się jasne, że europejski przemysł motoryzacyjny nie tylko śpi. Jest w śpiączce. Europejscy producenci są „głupi”, bo wciąż myślą, że sprzedają blachę, podczas gdy Tesla sprzedaje iPady na sterydach.

Zdjęcie: Jan Macarol
Zdjęcie: Jan Macarol

Żegnaj, powoziku! Magia adaptacyjnego podwozia

Największą wadą poprzedniego Modelu Y było to, że jeździł jak riksza po drogach gruntowych. Czuć było każdego pędzącego policjanta i każde euro, którego DARS nie zainwestował w remonty dróg. Nowa wersja Performance? To już zupełnie inna historia.

Tesla Model Y Performance ma adaptacyjne zawieszenie. To „magia”, która wykorzystuje algorytmy, aby wygładzić jazdę, jednocześnie utrzymując samochód przyklejony do drogi. W końcu zdali sobie sprawę, że nie wszyscy jesteśmy kierowcami wyścigowymi na Nürburgringu, ale jeździmy głównie po drogach zaprojektowanych w czasach Marii Teresy. Samochód prowadzi się „przewodowo”, a układ kierowniczy jest precyzyjny, choć wciąż nieco „cyfrowy”.

UX, który czyta w myślach (bo ty wyraźnie tego nie robisz)

Ale prawdziwa rewolucja nie tkwi w koniach (i tak jest ich za dużo jak na nasze ograniczenia). Rewolucja polega na tym, że samochód nie ma już fizycznej skrzyni biegów. Nie musisz nawet przewijać ekranu, jeśli nie chcesz. Samochód wie.

Wsiadasz do środka, naciskasz hamulec, a samochód wie, że przed tobą jest ściana, więc wrzuca wsteczny. Wie, że musisz wrócić do domu. To poziom doświadczenia użytkownika (UX), który dla nas, przyzwyczajonych do rządowych portali internetowych, to science fiction. W połączeniu z nadchodzącym FSD, który prędzej czy później trafi do eksploatacji w Europie, ten pojazd będzie prowadził się lepiej niż 90 słoweńskich kierowców %. Co nie jest wysokim standardem, ale jednak.

Zdjęcie: Jan Macarol
Zdjęcie: Jan Macarol

Konfigurator dla leniwych: Iron Man i hak

Jeśli kupujesz BMW, musisz poświęcić tydzień na zapoznanie się z konfiguratorem. Pakiet M-sport, pakiet widoczności, pakiet komfortu, pakiet ogrzewania lewego małego palca... W Tesli to banalnie proste. I to mi się podoba, bo cenię swój czas.

Mój przepis na idealną konfigurację: Tesla Model Y Performance

Wydajność modelu Y. * 61 900 euro +

  • Ultra Red – kosztuje 2000 euro, ale samochód podejrzanie przypomina Iron Mana. A jeśli już jeździsz komputerem, niech wygląda bohatersko.
  • Hak holowniczy. Ponieważ jesteśmy Słoweńcami i zawsze musimy coś zabrać na wysypisko albo przyczepę nad morze.

To wszystko. Nie potrzebujesz niczego więcej. Żadnych pakietów, wszystko jest już w zestawie – od podgrzewanych foteli po system nagłośnienia, który brzmi, jakbyś miał orkiestrę w bagażniku.

Zdjęcie: Jan Macarol

FSD: 29 stycznia jadę do Zagrzebia na studia

Właśnie dlatego kolejny krok jest nieunikniony. 29 stycznia mam randkę. Nie z żoną ani partnerami biznesowymi, ale z losem. Jadę do Zagrzebia, gdzie na własnej skórze przetestuję słynny system FSD (Full Self-Driving). I nie mówię tu o utrzymywaniu pasa ruchu na autostradzie – mój fryzjer już to wie. Mówię o tym, żeby ten samochód stał się moim pierwszym prawdziwym robotem domowym.

Powiedzmy sobie szczerze, nasi „inteligentni” asystenci domowi byli jak dotąd dość głupi. Robot odkurzający zacina się na pierwszym kablu i woła o pomoc jak przestraszone dziecko. Inteligentna lodówka jest na tyle inteligentna, żeby podać mi temperaturę, ale sama nie zamówi piwa. Tesla z FSD zapowiada jednak coś innego. Zapowiada nową erę, w której maszyna nie będzie tylko narzędziem, którym steruję, ale partnerem, który wykona za mnie pracę. Jeśli 29 stycznia, w zagrzebskim tłumie, bezpiecznie i samodzielnie przeprowadzi mnie przez „rotor” w Remetinecu, nie siwiejąc mi, to oficjalnie przyznam: science fiction się skończyło. Mój samochód stał się robotem. I prawdopodobnie jeździ lepiej niż mój sąsiad.

Problem sterylnej perfekcji

Ale tu dochodzimy do sedna, do uczucia, które sprawiło, że po teście poczułem się wyjątkowo chłodno. Wydajność Tesli Model Y  jest za dobre.

Poważnie. To tak kompetentny, tak szybki, tak inteligentny i tak wydajny samochód elektryczny, nudzić sięPerfekcja jest wrogiem dramatu. A jako ludzie, nawet jeśli się do tego nie przyznajemy, jesteśmy od niego uzależnieni. Lubimy, żeby silnik ryczał, żeby skrzynia biegów szarpała, żeby walczyć z prawami fizyki. Tu tego nie ma. Naciskasz pedał, twoje narządy wewnętrzne przenoszą się na tylne siedzenie i jesteś tam. Cisza. Efektywność.

To zdecydowanie najlepszy samochód na świecie w tej cenie. Kropka. To technologiczny majstersztyk, który pokazuje, dlaczego w przyszłości na rynku będą tylko Tesla, Chińczycy i Koreańczycy.

Werdykt: Jeśli masz 61 990 tys. i szukasz samochodu, nie bądź głupi. Kup to. Ale ostrzegam: nie zakochasz się w nim. Będziesz go szanować., podziwiał jego technologię i lubił upokarzać Porsche na światłach. Ale miłość? Miłość wymaga błędów. A ten samochód, niestety (albo na szczęście), nie popełnia żadnych.

Więcej informacji

tesla.com

Z Wami od 2004 roku

od roku 2004 badamy miejskie trendy i codziennie informujemy naszą społeczność obserwujących o najnowszych stylach życia, podróżach, stylu i produktach, które inspirują pasją. Od 2023 roku oferujemy treści w głównych językach świata.