Rok 2026 będzie wielkim rokiem dla Stanów Zjednoczonych. Obchodzą 250. rocznicę niepodległości, co w ich słowniku oznacza fajerwerki, myśliwce i – oczywiście – samochody z edycji specjalnych, bardziej patriotyczne niż Abraham Lincoln na orle. Ale zanim przewrócisz oczami i zaczniesz oczekiwać samochodów w tanim winylu w gwiazdy i pasy, przestań. Chevrolet tym razem ma niespodziankę. Ich kolekcja Stars & Steel jest naprawdę… pyszna. A co ważniejsze, zawiera potwora o nazwie Corvette ZRX1.
Żyjemy w świecie, w którym producenci samochodów są przekonani, że wszyscy chcemy jeździć wysokimi, masywnymi i masywnymi pudłami zwanymi SUV-ami. Ale podczas gdy Europejczycy spoczywają na laurach, koreański Genesis właśnie rzucił wyzwanie całej branży. Zaprezentowali Genesis G90 Wingback Concept – samochód, który dowodzi, że nie potrzebujesz traktora do przewożenia rodziny i psa, potrzebujesz stylu.
Jeśli kiedykolwiek spojrzałeś w otchłań, a otchłań mrugnęła w odpowiedzi parą reflektorów LED z matrycą, prawdopodobnie stałeś przed nowym Range Roverem. W świecie, w którym producenci samochodów rywalizują o to, kto upchnie najwięcej chromu do swoich SUV-ów, by olśnić przechodniów na promenadzie w Monako, Range Rover postanowił zrobić coś zupełnie innego. Stworzyli samochód, który krzyczy „Jestem bogaty”, ale robi to szeptem. Poznaj nowego Range Rovera SV Black – pojazd dla tych, którzy uważają, że Batmobil Batmana jest zbyt kolorowy i niewystarczająco wygodny. Czy to kolejna edycja specjalna dla kolekcjonerów, czy raczej inżynieryjny wybryk? Jedno i drugie. A prawdopodobnie coś więcej.
Większość współczesnych samochodów „edycji specjalnych” to jedynie desperacka próba działów marketingu, by sprzedać Wam naklejki w cenie małego mieszkania. Zazwyczaj to czterokołowy nudziarz z nowym logo. Ale czasami, tylko czasami, gwiazdy się układają, inżynierowie w Stuttgarcie piją wystarczająco dużo kawy, a projektanci dostają wolną rękę, by stworzyć coś z prawdziwą duszą. Poznajcie Porsche 911 Carrera T Formosa – samochód, który nie został stworzony do jazdy, ale do odczuwania. I niestety, prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie go na żywo.
Jeśli myślisz, że najlepszą inwestycją jest kryptowaluta lub akcje firmy technologicznej zarządzanej przez socjopatę w basenie, to się mylisz. Prawdziwa inwestycja to samochód na czterech kółkach, który pachnie benzyną i prawdopodobnie zostawia małą plamę oleju na podłodze w garażu. Witamy w 2026 roku – roku, w którym będziemy robić zakupy z otwartymi oczami i zamkniętymi portfelami. 10 legendarnych samochodów na rok 2026.
Podczas gdy krytycy piszą nekrologi, Tesla osiąga zyski, o jakich jej konkurenci mogą tylko pomarzyć, bez reklamy i z „toksycznym” szefem. Gdyby nagłówki gazet biznesowych w 2025 roku były tworzone wyłącznie pod wpływem emocji redaktorów, prawdopodobnie pomyślelibyście, że Elon Musk błaga o zmianę na rogu berlińskiej fabryki, podczas gdy prezesi Volkswagena i BYD przejeżdżają obok w złotych powozach. Narracja jest jasna: „Tesla jest stara, Tesla stoi w miejscu, Tesla jest skończona”. Ale Tesla 2025 jest oficjalnie największym cudem w branży motoryzacyjnej 2025 roku.
Bądźmy szczerzy. Branża motoryzacyjna w ostatnich latach popadła w pewną… depresję. Wszyscy producenci prześcigają się w tworzeniu najwścieklejszego, najcięższego i najdroższego elektrycznego giganta, który zajmuje na drodze tyle miejsca, co mała kawalerka. A potem jest Citroën. Marka, która podobno jako jedyna wciąż pije prawdziwe wino w przerwach na lunch. Wprowadzili Citroëna ELO. To nie samochód. To mobilny salon, który pochłonął McLarena F1 i postanowił zamieszkać w dziesięcioboju. I wiecie co? Jest absolutnie fantastyczny.
Niektóre samochody i przyczepy nie są stworzone po to, by przewozić nas z punktu A do punktu B. Są stworzone po to, by przenieść nas do innej ery. A nowy Airstream? Ten zabierze cię prosto w sam środek Yellowstone, z tą różnicą, że to ty będziesz miał wygodniejsze łóżko niż Kevin Costner.
Zapomnij o Tesli Model Y: nowy Mercedes-Benz GLB (2026) ma „próg”, który pomieści całą skrzynkę piwa
W imię aerodynamiki i zasięgu, w pełni elektryczne SUV-y zaczęły przypominać kostki mydła, które zbyt długo leżały w wannie. I właśnie wtedy, gdy myśleliśmy, że BMW zgarnęło całą śmietankę nowym iX3 Neue Klasse (zaprezentowanym zaledwie miesiąc wcześniej!), Mercedes rzucił cegłą w stół. Ale jaką cegłą! Nowy Mercedes-Benz GLB jest kanciasty, dumny i wygląda jak pomniejszony GLS, który właśnie wyszedł z siłowni. To samochód dla tych, którzy chcą elektryczności, ale nie chcą wyglądać, jakby prowadzili kapsułę kosmiczną. I szczerze mówiąc, z nową platformą i szalonymi specyfikacjami grozi, że ukradnie Bawarczykom lunch, zanim jeszcze zdążą go rozpakować.
Spójrzmy prawdzie w oczy, świat stał się boleśnie nudny. W Europie mówimy o hulajnogach elektrycznych, słomkach z recyklingu i o tym, jak wegańskie są nasze deski rozdzielcze. Tymczasem w Brazylii, kraju, gdzie „bezpieczny dystans” to miejska mit, a drogi często są jedynie luźną sugestią na mapie, Mitsubishi wciąż wie, co oznacza słowo „samochód”. Zaprezentowali Mitsubishi Triton Savana z 2026 roku. To nie jest miejski crossover, który boi się krawężnika przed przedszkolem. To maszyna, która wygląda, jakby mogła pogryźć Toyotę Prius i wypluć go w formie kostki z recyklingu. A co najlepsze? Wyprodukowano tylko 80 egzemplarzy. I nie, nie można go mieć.
W 2026 roku zakup samochodu nie jest już kwestią emocji, zapachu benzyny czy ryku rury wydechowej. Stało się kwestią testu na inteligencję i umiejętności korzystania z kalkulatora. Jeśli kupujesz jako firma, jesteś szalony, jeśli nie kupujesz prądu. Jeśli kupujesz jako osoba prywatna i mieszkasz w domu, upieranie się przy benzynie jest jak palenie banknotów, żeby ogrzać mieszkanie sąsiada.
Volkswagen znajduje się w punkcie zwrotnym. Po kilku latach poszukiwań tożsamości w erze elektrycznej, krytyce oprogramowania i niedociągnięciach ergonomicznych we wnętrzu, wydaje się, że niemiecki gigant powraca do tego, co zawsze robił najlepiej: tworzenia samochodów dla ludzi. W słonecznej Portugalii, wybranym oczom zaprezentowano koncepcyjny Volkswagen ID. Cross 2026 – samochód, który obiecuje naprawić błędy przeszłości.











