Zapomnij o wszystkim, co myślałeś, że wiesz o chińskich samochodach. Xiaomi nie jest już tylko tym, kto sprzedaje świetny telefon za połowę ceny, ale właśnie wkroczył do ligi supersamochodów z wizją, która przeraziłaby nawet inżynierów Ferrari. Przedstawiamy Xiaomi Vision Gran Turismo – cyfrowego potwora, który stał się rzeczywistością.
Zapomnij o zwiększaniu mocy; BMW zdało sobie sprawę, że sekret prędkości tkwi w „czasie na siłowni” i aerodynamice, której pozazdrościłby nawet Airbus. I tak narodziło się BMW M2 z zestawem M Performance Track Kit.
Jeep Gladiator wnosi ducha retro i dwukolorową elegancję do nowej edycji Whitecap. Zapomnij o nudnych pickupach; Jeep wziął swojego legendarnego Gladiatora, dodał mu białą „czapkę” i przypomniał nam, dlaczego wciąż jest królem stylu w świecie SUV-ów.
W świecie, w którym normy emisji spalin są bardziej rygorystyczne niż dieta wyczynowego sportowca, Audi postawiło na elektryfikację. Nowe Audi RS5 Avant to cud techniki, który działa na prąd, ale w jego bagażniku kryje się wstydliwa tajemnica, która rozgniewałaby nawet najbardziej powściągliwego właściciela rezydencji w Cotswolds.
Gdyby ktoś mi powiedział, że 2,8-tonowa szwedzka katedra potrafi tańczyć na zakrętach jak seryjny hatchback, poradziłbym mu zmienić psychiatrę. Ale Volvo dokonało niemożliwego z Volvo EX90. Stworzyli samochód, który jest zarówno cudem inżynierii, jak i dowodem na to, że nawet Szwedzi czasami spieszą się na lunch.
Zastanawiałeś się kiedyś, po co kupować dom na wodzie, skoro można mieć rakietę? Beneteau First 30 to dowód na to, że „mniej znaczy więcej”, jeśli tylko potrafisz okiełznać wiatr.
Czy widzieliście kiedyś założyciela Rivian, RJ Scaringe'a? Wygląda jak Clark Kent, który zamiast ratować Metropolis przed kosmitami, zbudował w swoim garażu samochód elektryczny, który naprawdę działa. I chociaż przekonywali nas do tego potężnym R1S, który kosztował tyle, co mały zamek w Gorenjskiej, teraz mamy Rivian R2. To właśnie ten samochód zadecyduje, czy Rivian stanie się nowym Apple na kołach, czy tylko kolejnym przypisem w historii dziwacznych eksperymentów elektrycznych.
Znasz to uczucie, gdy twój wujek, który przez ostatnie dziesięć lat nosił tylko sandały i skarpetki, nagle pojawia się na rodzinnej kolacji w szytym na miarę włoskim garniturze? Dokładnie to zrobiła Toyota z nowym Highlanderem. Zapomnij o bezpiecznym, nieco nudnym wizerunku hybrydy – nowy Highlander jest teraz w pełni elektryczny, ostry jak japoński nóż kuchenny i zaskakująco stylowy.
Świat się zatrzymał. A przynajmniej ta część świata, która oddycha spalinami i modli się do świętej trójcy: silnika V12, manualnej skrzyni biegów i czerwonego koloru. Ferrari dokonało czegoś „nie do pomyślenia”. Zapowiedzieli samochód elektryczny. A na dodatek zatrudnili człowieka, który zaprojektował twojego iPhone'a, do zaprojektowania wnętrza. Jak można było się spodziewać, internet eksplodował wściekłością, zanim jeszcze zobaczyliśmy cały samochód. Nazywa się Ferrari Luce. I zanim zaczniecie pisać listy z pogróżkami do Maranello, wysłuchajcie mnie. To może być najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się motoryzacji w tej dekadzie.
Model Ineos Grenadier Black Edition 2026 wyposażono w udoskonalony układ kierowniczy, ulepszoną klimatyzację i brutalną serię Black Edition, co dowodzi, że dobry, stary świat analogowo-mechaniczny nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Dlaczego mielibyśmy podnosić czerwone flagi w Monachium i Stuttgarcie? Bo ten elektryczny „shooting brake” oferuje, za połowę ceny, to, o czym europejscy giganci zapomnieli w biurokratycznym letargu – śmiałość, pasję i technologiczne tempo graniczące z absurdem.
Mercedes Klasy S to nie tylko samochód, to barometr cywilizacji. Kiedy przechodzi lifting, świat wstrzymuje oddech, a konkurencja zaczyna gorączkowo szukać nowych miejsc pracy. Najnowszy lifting na rok 2026 – Mercedes-Benz Klasy S z 2026 roku – to coś więcej niż tylko nowy wygląd; to cyfrowa inteligencja, powrót przycisków i silników, które uciszyłyby nawet najsurowszych krytyków.











