Większość współczesnych samochodów „edycji specjalnych” to jedynie desperacka próba działów marketingu, by sprzedać Wam naklejki w cenie małego mieszkania. Zazwyczaj to czterokołowy nudziarz z nowym logo. Ale czasami, tylko czasami, gwiazdy się układają, inżynierowie w Stuttgarcie piją wystarczająco dużo kawy, a projektanci dostają wolną rękę, by stworzyć coś z prawdziwą duszą. Poznajcie Porsche 911 Carrera T Formosa – samochód, który nie został stworzony do jazdy, ale do odczuwania. I niestety, prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie go na żywo.
Jeśli myślisz, że najlepszą inwestycją jest kryptowaluta lub akcje firmy technologicznej zarządzanej przez socjopatę w basenie, to się mylisz. Prawdziwa inwestycja to samochód na czterech kółkach, który pachnie benzyną i prawdopodobnie zostawia małą plamę oleju na podłodze w garażu. Witamy w 2026 roku – roku, w którym będziemy robić zakupy z otwartymi oczami i zamkniętymi portfelami. 10 legendarnych samochodów na rok 2026.
Podczas gdy krytycy piszą nekrologi, Tesla osiąga zyski, o jakich jej konkurenci mogą tylko pomarzyć, bez reklamy i z „toksycznym” szefem. Gdyby nagłówki gazet biznesowych w 2025 roku były tworzone wyłącznie pod wpływem emocji redaktorów, prawdopodobnie pomyślelibyście, że Elon Musk błaga o zmianę na rogu berlińskiej fabryki, podczas gdy prezesi Volkswagena i BYD przejeżdżają obok w złotych powozach. Narracja jest jasna: „Tesla jest stara, Tesla stoi w miejscu, Tesla jest skończona”. Ale Tesla 2025 jest oficjalnie największym cudem w branży motoryzacyjnej 2025 roku.
Bądźmy szczerzy. Branża motoryzacyjna w ostatnich latach popadła w pewną… depresję. Wszyscy producenci prześcigają się w tworzeniu najwścieklejszego, najcięższego i najdroższego elektrycznego giganta, który zajmuje na drodze tyle miejsca, co mała kawalerka. A potem jest Citroën. Marka, która podobno jako jedyna wciąż pije prawdziwe wino w przerwach na lunch. Wprowadzili Citroëna ELO. To nie samochód. To mobilny salon, który pochłonął McLarena F1 i postanowił zamieszkać w dziesięcioboju. I wiecie co? Jest absolutnie fantastyczny.
Niektóre samochody i przyczepy nie są stworzone po to, by przewozić nas z punktu A do punktu B. Są stworzone po to, by przenieść nas do innej ery. A nowy Airstream? Ten zabierze cię prosto w sam środek Yellowstone, z tą różnicą, że to ty będziesz miał wygodniejsze łóżko niż Kevin Costner.
Zapomnij o Tesli Model Y: nowy Mercedes-Benz GLB (2026) ma „próg”, który pomieści całą skrzynkę piwa
W imię aerodynamiki i zasięgu, w pełni elektryczne SUV-y zaczęły przypominać kostki mydła, które zbyt długo leżały w wannie. I właśnie wtedy, gdy myśleliśmy, że BMW zgarnęło całą śmietankę nowym iX3 Neue Klasse (zaprezentowanym zaledwie miesiąc wcześniej!), Mercedes rzucił cegłą w stół. Ale jaką cegłą! Nowy Mercedes-Benz GLB jest kanciasty, dumny i wygląda jak pomniejszony GLS, który właśnie wyszedł z siłowni. To samochód dla tych, którzy chcą elektryczności, ale nie chcą wyglądać, jakby prowadzili kapsułę kosmiczną. I szczerze mówiąc, z nową platformą i szalonymi specyfikacjami grozi, że ukradnie Bawarczykom lunch, zanim jeszcze zdążą go rozpakować.
Spójrzmy prawdzie w oczy, świat stał się boleśnie nudny. W Europie mówimy o hulajnogach elektrycznych, słomkach z recyklingu i o tym, jak wegańskie są nasze deski rozdzielcze. Tymczasem w Brazylii, kraju, gdzie „bezpieczny dystans” to miejska mit, a drogi często są jedynie luźną sugestią na mapie, Mitsubishi wciąż wie, co oznacza słowo „samochód”. Zaprezentowali Mitsubishi Triton Savana z 2026 roku. To nie jest miejski crossover, który boi się krawężnika przed przedszkolem. To maszyna, która wygląda, jakby mogła pogryźć Toyotę Prius i wypluć go w formie kostki z recyklingu. A co najlepsze? Wyprodukowano tylko 80 egzemplarzy. I nie, nie można go mieć.
W 2026 roku zakup samochodu nie jest już kwestią emocji, zapachu benzyny czy ryku rury wydechowej. Stało się kwestią testu na inteligencję i umiejętności korzystania z kalkulatora. Jeśli kupujesz jako firma, jesteś szalony, jeśli nie kupujesz prądu. Jeśli kupujesz jako osoba prywatna i mieszkasz w domu, upieranie się przy benzynie jest jak palenie banknotów, żeby ogrzać mieszkanie sąsiada.
Volkswagen znajduje się w punkcie zwrotnym. Po kilku latach poszukiwań tożsamości w erze elektrycznej, krytyce oprogramowania i niedociągnięciach ergonomicznych we wnętrzu, wydaje się, że niemiecki gigant powraca do tego, co zawsze robił najlepiej: tworzenia samochodów dla ludzi. W słonecznej Portugalii, wybranym oczom zaprezentowano koncepcyjny Volkswagen ID. Cross 2026 – samochód, który obiecuje naprawić błędy przeszłości.
Bądźmy szczerzy. Motocykle elektryczne do tej pory dzieliły się na dwie kategorie. Pierwsza to te, które wyglądają jak sprzęty kuchenne na sterydach i mają charyzmę tostera. Druga to te, które kosztują tyle, co kawalerka w Lublanie, ale nie da się nimi nawet dojechać nad morze bez przeczytania „Wojny i pokoju” w oczekiwaniu na stację ładowania. Wygląda jednak na to, że bracia Barras z Hongkongu w końcu znaleźli Świętego Graala dzięki swojemu nowemu projektowi BBM Hiro Streetfighter. A przynajmniej jego bardzo dobre przybliżenie.
Lexus LFA był jak rozbłysk gwiazdy – jasny, piękny i cholernie krótki. Jeśli w 2010 roku żyliście pod kamieniem, tęskniliście za samochodem, który brzmiał jak anioły grające na puzonach, spadając ze schodów. Dziś, moi drodzy, LFA powraca. Ale zanim otworzycie szampana, muszę was ostrzec: Yamaha nie jest już w orkiestrze. Nowy LFA jest elektryczny. Czy to oznacza koniec świata, czy początek czegoś, co roztopi nam twarze?
Wszyscy krzyczą o rewolucji. YouTuberzy zachwycają się krzywymi ładowania. Ale bądźmy szczerzy – kiedy podchodzisz do tego samochodu osobiście, kiedy naprawdę go widzisz bez studyjnych świateł i filtrów, dzieje się coś nieoczekiwanego. Nic. Twoje tętno pozostaje stałe. Zamiast przytłoczenia poczuciem niemieckiej dominacji, ogarnia cię dziwne „déjà vu”. Czy to wszystko nie wydaje się trochę zbyt… Peugeot? BMW iX3 Neue Klasse to potwór na papierze, ale w rzeczywistości może być tylko dowodem na to, że „premium” nie jest już tym, czym było kiedyś.











