Wyobraź sobie, że siedzisz w restauracji. Kelner zapewnia cię, że w sosie nie ma orzeszków ziemnych, ale widzisz w jego oczach to puste spojrzenie, które mówi: „Nie mam pojęcia, co jest w tym sosie, wiem tylko, że był podgrzewany w mikrofalówce”. Dla większości ludzi to po prostu słaba obsługa. Dla alergików to jak gra w rosyjską ruletkę z naładowanym rewolwerem. Ale na targach CES 2026 zobaczyliśmy urządzenie – Allergen Alert Mini Lab – które kończy tę grę.
PozycjaRedaktor wykonawczy
Dołączony26 lipca 2013 r
Artykuły4 824
Jan Macarol jest odpowiedzialnym redaktorem wersji drukowanej i internetowej City Magazine Slovenia. Wraz ze swoimi dwoma asystentami stara się oferować czytelnikom najbardziej wyjątkowe i świeże informacje o kulturze miejskiej, nowinkach technologicznych, modzie i wszystkim, czego miejski nomada potrzebuje, aby przetrwać w pędzącym świecie.
Właśnie gdy przyzwyczajaliśmy się do myśli, że motoryzacyjna przyszłość będzie brzmieć jak zepsuty blender do smoothie, a wielkie silniki V8 to temat podręczników historii, Ram zrobił coś wspaniałego. Coś zupełnie irracjonalnego. Po dwóch latach milczenia otworzyli drzwi Parku Jurajskiego i spuścili bestię z łańcucha. Ram 1500 SRT TRX z 2027 roku powraca i, szczerze mówiąc, Raptor R musi zacząć się trząść.
Gdyby Fender poczekał trochę dłużej, prawdopodobnie słuchalibyśmy muzyki bezpośrednio przez interfejsy neuronowe. Podczas gdy Marshall promuje swój „styl życia” od 2010 roku, Fenderowi zajęło wieki, zanim dołączył do grona jego użytkowników. Ale oto są, w 2026 roku, ze słuchawkami Fender MIX. Czy przegapili imprezę, czy w końcu dostarczyli dźwięk, na który wszyscy czekaliśmy? A więc – słuchawki Fender MIX.
To prawda, pocieranie palcami po szklanej powierzchni wydaje się równie naturalne, jak próba gry na pianinie na tablecie. Działa, ale jest bezduszne. Przez prawie dwie dekady udawaliśmy, że lubimy, gdy autokorekta zamienia sensowne wiadomości w kompletny nonsens. Ale rozwiązanie jest tutaj. Clicks Communicator to nie tylko telefon; to bunt przeciwko tyranii ekranów dotykowych. I telefon dla starych pierdzieli.
Bądźmy niepoprawni politycznie, ale brutalnie szczerzy, bo nie mamy już czasu na oszustwa. Dla wszystkich, którzy wciąż wierzą, że przyszłość rozwiążemy za pomocą kręgów, w których wszyscy siedzimy w kółku i podajemy sobie „pałkę do mówienia”, mam złą wiadomość. W świecie sztucznej inteligencji (AI) demokracja, jaką znamy w starej, zmęczonej Europie, jest martwa. Po prostu jeszcze jej nie powiedzieli. Dyktatura to nowa czerń… Pozwólcie, że wyjaśnię!
Budzę się w 2035 roku w świecie, w którym sztuczna inteligencja przejęła praktycznie każde zadanie, które kiedyś nazywaliśmy „pracą”. Od przełomowego roku 2026, kiedy sztuczna inteligencja stała się globalnie rozpoznawalnym narzędziem (i niemal członkiem rodziny), sytuacja tylko się poprawiła – i to wykładniczo. Jaki jest rezultat? Dziś mam więcej czasu jako redaktor niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ dziennikarstwo i media cyfrowe zmieniły się nie do poznania, a w wielu miejscach po prostu popadły w zapomnienie. Moja rola jako redaktora ewoluowała z „tego, kto pracuje do późna w nocy, goniąc terminy” do „tego, kto wstaje rano w piżamie, kieruje robotami i rozmyśla o sensie życia przy kawie”.
Bądźmy szczerzy: do wczoraj nawigacja motocyklowa wydawała się sceną z komedii pomyłek. Masz trzy możliwości: albo przykleić telefon do kierownicy i trzęsący się, jakby był zimny; albo słuchać głosu w słuchawce krzyczącego „SKRĘĆ W LEWO TERAZ” przy prędkości 130 km/h, gdy już miniesz zjazd; albo skorzystać ze starej metody – zatrzymywać się na co drugim skrzyżowaniu i kłócić się z pasażerem. Ale teraz Szwajcarzy i Hindusi znaleźli rozwiązanie, które wygląda, jakby zostało skradzione z laboratorium Tony'ego Starka. To kask TVS Aegis Rider Vision.
Zapomnij o Agacie Christie i mrocznych intrygach wagonów sypialnych; Orient Express wyrusza w morze i, powiedzmy sobie szczerze, Herkules Poirot z przyjemnością zmoczyłby swoje nawoskowane wąsy tym luksusem. Przedstawiamy Corinthian, morskiego potwora wyrafinowania, który obiecuje całkowicie zburzyć twoje dotychczasowe wyobrażenie o rejsie – tym z ubogim bufetem i zatłoczonym basenem. Czy to żaglówka? Czy to superjacht? Czy to pływający hotel, bardziej szykowny niż twój apartament? A może to wszystko? Przygotuj okulary przeciwsłoneczne i karty kredytowe.
Witamy w Las Vegas, jedynym mieście na świecie, gdzie Twój telewizor jest inteligentniejszy niż Twój pies, a telefon kosztuje więcej niż Twoja pierwsza Honda Civic. Las Vegas. Miasto grzechu, które raz do roku staje się miejscem obwodów, lutowania i obietnic, które rzadko się spełniają. Jesteśmy u progu targów CES 2026 (Consumer Electronics Show) i jeśli myślisz, że branża technologiczna osiągnęła szczyt dzięki inteligentnym korkom do wina, jesteś w błędzie. W tym roku wszystko kręci się wokół robotów, które w końcu uwolnią nas od prac domowych i ekranów tak jasnych, że będziesz potrzebować okularów przeciwsłonecznych w swoim salonie. Elvis może i opuścił budynek, ale sztuczna inteligencja weszła – i tym razem ma ręce, nogi i prawdopodobnie lepsze wyczucie stylu niż Ty.
W lutym jadę do Zagrzebia, żeby przetestować FSD (Full Self-Driving) Tesli – na co czekałem od czasów legendarnej serii Knight Rider. Samochód, który w końcu prowadzi się sam. Pamiętacie, jak kilka dni temu pisałem, że Porsche umarło? Wielu z Was podskoczyło, mówiąc, że nie mam pojęcia o „przyjemności z jazdy” i „zapachu benzyny”. Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego powodem śmierci tej ikony nie jest to, że nie potrafią zbudować dobrego podwozia. Powodem jest to, że ich model biznesowy stał się nieistotny – całkowicie przerośnięty. Porsche sprzedaje wam iluzję, że jesteście kierowcą wyścigowym. Tesla sprzedaje wam prawdę: że jesteście całkowicie zbędni jako kierowcy. Pozwólcie, że wyjaśnię. Dlaczego wasze wnuki będą postrzegać jazdę samochodem jak jazdę konną.
Powiedzmy sobie szczerze, Lexus to marka dla ludzi, którzy zamawiają wodę o temperaturze pokojowej w restauracji. Są niezawodne, wygodne i ciche jak bibliotekarz w kapciach. Ale od czasu do czasu w piwnicy fabryki Toyoty dzieje się coś dziwnego. Inżynierowie podobno włamują się do szafki z sake, oglądają za dużo odcinków „Szybkich i wściekłych” i tworzą coś, co nie ma żadnego sensu, ale jest absolutnie fantastyczne. Przedstawiamy Lexusa RZ 600e F SPORT Performance. Samochód, który wygląda, jakby chciał pokonać Twoją Teslę na szkolnym boisku. I wiecie co? Może nawet mu się to uda.
Przygotujcie się. Nadchodzi coś, co na zawsze zmieni sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat. Mówię o cichej, ale brutalnej śmierci idei, którą przez ostatnie 150 lat traktowaliśmy jak oczywistość: „Zobaczyć znaczy uwierzyć”. To śmierć prawdy w internecie.











