Formuła 1 zawsze była placem zabaw zachodniej arystokracji. Ale teraz puka do drzwi ktoś, kto nie pije szampana, tylko zieloną herbatę. BYD, gigant, który wczoraj produkował akumulatory, chce wejść do Formuły 1. Z hipersamochodem Yangwang U9 udowadniają, że dysponują technologią, która przeraża nawet najlepszych. Zapnijcie pasy, świat się zmienia – BYD F1 nadchodzi.
Mobilność elektryczna
Europejski przemysł motoryzacyjny drży. Na rynku pojawia się crossover Leapmotor B10, oferujący technologię przyszłości w cenie używanego diesla. Czy jest idealny? Nie. Ale ma oszałamiające wyniki i zalety, które zmiażdżą konkurencję. Przygotujcie się, będzie ciekawie.
Czy Kia stworzyła motoryzacyjnego buntownika, czy po prostu niezrozumianego geniusza, tworząc Kię EV4 GT Line? Obiecują technologiczną rewolucję, ale otrzymaliśmy niezwykle przestronny i odważny samochód, do którego kierowca musi się przyzwyczaić. Sprawdziliśmy, jak ten elektryczny samochód sprawdza się w praktyce i dlaczego, pomimo młodzieńczych zachcianek, może Cię całkowicie przekonać. Więcej w naszym teście – Kia EV4 GT Line.
Słuchajcie, bądźmy szczerzy. Vany zawsze były przeznaczone dla dwóch grup ludzi: tych z dużą liczbą dzieci i tych, którzy w wolnym czasie przewożą podejrzane ilości sprzętu AGD. Ale potem pojawia się Mercedes-Benz i mówi: „Zapomnij o tym. Stworzymy coś, co wygląda jak kropla rtęci, jeździ jak na chmurze i ma w sobie większą moc obliczeniową niż NASA. To jest Mercedes-Benz VLE”.
Zapomnij o wszystkim, co myślałeś, że wiesz o chińskich samochodach. Xiaomi nie jest już tylko tym, kto sprzedaje świetny telefon za połowę ceny, ale właśnie wkroczył do ligi supersamochodów z wizją, która przeraziłaby nawet inżynierów Ferrari. Przedstawiamy Xiaomi Vision Gran Turismo – cyfrowego potwora, który stał się rzeczywistością.
Gdyby ktoś mi powiedział, że 2,8-tonowa szwedzka katedra potrafi tańczyć na zakrętach jak seryjny hatchback, poradziłbym mu zmienić psychiatrę. Ale Volvo dokonało niemożliwego z Volvo EX90. Stworzyli samochód, który jest zarówno cudem inżynierii, jak i dowodem na to, że nawet Szwedzi czasami spieszą się na lunch.
Czy widzieliście kiedyś założyciela Rivian, RJ Scaringe'a? Wygląda jak Clark Kent, który zamiast ratować Metropolis przed kosmitami, zbudował w swoim garażu samochód elektryczny, który naprawdę działa. I chociaż przekonywali nas do tego potężnym R1S, który kosztował tyle, co mały zamek w Gorenjskiej, teraz mamy Rivian R2. To właśnie ten samochód zadecyduje, czy Rivian stanie się nowym Apple na kołach, czy tylko kolejnym przypisem w historii dziwacznych eksperymentów elektrycznych.
Dlaczego mielibyśmy podnosić czerwone flagi w Monachium i Stuttgarcie? Bo ten elektryczny „shooting brake” oferuje, za połowę ceny, to, o czym europejscy giganci zapomnieli w biurokratycznym letargu – śmiałość, pasję i technologiczne tempo graniczące z absurdem.
Tesla kończy produkcję dwóch swoich najbardziej prestiżowych modeli, aby zrobić miejsce ambitnemu projektowi humanoidalnego robota Optimus.
Zawsze powtarzałem, że samochody elektryczne są jak kuchenki mikrofalowe: wydajne, szybkie i bezduszne. Naciskasz przycisk i gotowe. Ale w Brukseli właśnie wydarzyło się coś ciekawego. Chińczycy, a dokładnie Zeekr, rzucili na stół Zeekr 7GT. I o dziwo, twierdzą, że stworzyli samochód dla nas, dinozaurów, dla których liczy się, jak kierownica zachowuje się na zakrętach.
Wyobraź sobie, że wchodzisz do restauracji, zamawiasz najdroższy stek z menu, a kelner przynosi ci dwa, polewa je truflami i kalkuluje cenę ciepłej kanapki. Właśnie takie uczucie towarzyszy Ci z nowym Zeekrem 7X. To nie jest kolejny samochód elektryczny; to technologiczny ukłon w stronę europejskiej arystokracji motoryzacyjnej. Jeśli jeździsz niemieckim SUV-em klasy premium, możesz chcieć usiąść – liczby, które następują, mogą wywołać lekki kryzys egzystencjalny. Oto moja recenzja Zeekra 7X Privilege.
Volvo było kiedyś wyborem uniwersyteckich profesorów geografii, którzy nosili welurowe swetry i w życiu przejmowali się tylko strefami zgniotu. Jazda była bezpieczna, przewidywalna i – bądźmy szczerzy – całkowicie bezduszna. Ale zapomnijmy o tym. Nowe Volvo EX60 z 2027 roku to zupełnie inna bajka. To samochód, który być może został zbudowany przez maniaka bezpieczeństwa, ale ewidentnie trafił w ręce inżyniera, który w weekendy ściga się na motocyklach. Z 670 końmi mechanicznymi i technologią, która faktycznie działa, ta maszyna chce ratować reputację pojazdów elektrycznych. I może nawet jej się to uda.











