Jeśli śledzisz branżę motoryzacyjną, wiesz, że akumulatory ze stałym elektrolitem (solid state) od dekady są świętym Graalem. Toyota obiecuje je „w przyszłym roku” od 2015 roku. Volkswagen inwestuje miliardy w QuantumScape i pokazuje nam pięknie zaprojektowane prezentacje PowerPoint. Wszyscy czekaliśmy na technologicznego mesjasza, który rozwiąże problemy z zasięgiem i bezpieczeństwem pożarowym. A podczas gdy giganci się spotykali, ekipa z zimnej Finlandii – Verge Motorcycles – po prostu odrobiła pracę domową. Bez fanfar, bez pustych obietnic, tylko czyste, inżynierskie, „maniaczeńskie” podejście. A rezultat? Motocykl – Verge TS Pro, który można kupić. Już teraz.
PozycjaRedaktor wykonawczy
Dołączony26 lipca 2013 r
Artykuły4 824
Jan Macarol jest odpowiedzialnym redaktorem wersji drukowanej i internetowej City Magazine Slovenia. Wraz ze swoimi dwoma asystentami stara się oferować czytelnikom najbardziej wyjątkowe i świeże informacje o kulturze miejskiej, nowinkach technologicznych, modzie i wszystkim, czego miejski nomada potrzebuje, aby przetrwać w pędzącym świecie.
Granie w podróży od dawna wiąże się z kompromisem. Albo wpatrywałeś się w malutki ekran, który wymagał wizyty u okulisty, albo nosiłeś ze sobą laptopa ważącego tyle, co worek cementu. ASUS i Xreal właśnie powiedzieli: „Dość!” i zaproponowali nam trzecią drogę. Drogę, która sprawi, że będziesz wyglądać jak cyborg, ale poczujesz się jak król. Oto ona – ASUS ROG Xreal R1.
Jest rok 2026. Podczas gdy DARS i budynki rządowe wciąż pocą się z podniecenia na widok trzeciego pasa na autostradzie w Styrii i marzą o hektolitrach nowego asfaltu na tej samej trasie, którą już setki razy rozkopywano, mam nieprzyjemne wrażenie, że oglądam powtórkę bardzo złego dramatu historycznego. Ten nasz narodowy entuzjazm dla rozbudowy autostrady w czasach, gdy technologia na nowo definiuje istotę ruchu, jest dokładnie taki, jakby w 2007 roku, zaledwie dzień po tym, jak Steve Jobs pokazał światu pierwszego iPhone'a, zarząd Nokii zwołał kryzysowe spotkanie, na którym z całą powagą i strategicznym entuzjazmem podjęto by decyzję, jak wcisnąć dwa dodatkowe klawisze na fizyczną klawiaturę, aby szybciej pisać. Całkowicie chybiony punkt, który posłuży za przykład kosztownej krótkowzroczności w podręcznikach ekonomii. Trzeci pas autostrady to powrót do przeszłości. Pozwólcie, że wyjaśnię dlaczego!
Historia osądzi nas na podstawie jednego prostego faktu: czy byliśmy ostatnim pokoleniem, które umarło z głupoty, czy pierwszym, które oszukało śmierć? Nauka w końcu „hakuje” starzenie się. I to nie za pomocą maści z konopi indyjskich ani medytacji nad Šmarną górą, ale brutalną siłą sztucznej inteligencji, genetycznych nożyczek i – nie uwierzycie – kryptowalut. Czy sztuczna inteligencja pokona śmierć?!
Podczas gdy my w Słowenii z pasją polerujemy mosiądz na Titanicu i kłócimy się o leżaki, Dolina Krzemowa już dawno przerzuciła się na Enterprise i włączyła napęd warp. Biologia staje się oprogramowaniem, starzenie się to tylko „błąd” w kodzie, a my tymczasem zbieramy korki i czekamy trzy lata na inspekcję, przekonani, że szczytem cywilizacji jest prawidłowo zrealizowane zamówienie na podróż. Przeczytaj, dlaczego większość naszych dzisiejszych prac to po prostu przekładanie cyfrowego papieru przed wyginięciem i dlaczego nadchodzi nie tylko burza, ale zupełnie nowy klimat, w którym zmokniesz do szpiku kości bez parasola. Jesteśmy w punkcie osobliwości postępu – pozwól, że wyjaśnię.
Rok 2026 może przynieść rewolucję w świecie Apple – bez standardowego iPhone'a 18, ale z wydajnymi modelami Pro, składanym iPhone'em i mnóstwem technologicznych gadżetów. Plotki wskazują na strategiczne opóźnienie, które może wstrząsnąć rynkiem smartfonów.
Założę się o 100 euro, że czytasz to na telefonie, kiedy powinieneś robić coś innego. Może jesteś w pracy, może w toalecie, może twoje dziecko rysuje na ścianie w kącie pokoju, a ty jesteś zbyt zajęty przewijaniem, żeby to zauważyć. Nie martw się, nie jesteś sam. Jesteś tylko kolejnym szczurem laboratoryjnym w największym eksperymencie w historii ludzkości. I uwaga, spoiler: przegrywasz.
Jeśli przez ostatnie kilka lat wierzyłeś, że szczytem ewolucji motoryzacji jest cichy szum dwutonowego elektrycznego crossovera parkującego przed centrum handlowym, usiądź proszę. Może nalej sobie kieliszek czegoś mocniejszego. To, na co patrzysz, to nie samochód. To Red Bull RB17. To mechaniczny pośrednik we wszystkich przepisach dotyczących emisji spalin, systemach bezpieczeństwa pieszych i logice w ogóle. To ostatni występ legendarnego Adriana Neweya w Red Bullu przed jego odejściem do Aston Martina i wygląda na to, że chciał odejść z hukiem. Dosłownie. To potwór torowy, który obiecuje czasy okrążeń Formuły 1, ale bez potrzeby angażowania dwudziestu inżynierów do kręcenia silnikiem. No, prawie.
Nowoczesne SUV-y stały się równie ekscytujące jak gorąca woda. Wszystkie są bezpieczne, wszystkie „eko”, wszystkie mają ekrany dotykowe wielkości salonu i wszystkie zostały zaprojektowane tak, aby Andreja mogła bezpiecznie dowieźć się do szkoły, nie rozlewając przy tym jej owsianego latte. A potem jest Toyota Land Cruiser 250. To w zasadzie samochód, który mówi: „Cholera, jestem tępy i jestem z tego dumny”. Ale japońskiemu tuningowcowi Kuhl Racing to nie wystarczyło. Postanowili przekształcić tego porządnego SUV-a w samochód, którym jeździłby Darth Vader, gdyby przeprowadził się na wieś i zaczął nielegalnie wyrębywać lasów. Przedstawiamy Kuhl Land Cruiser 250 w wersji „Blocker Iron Build”.
Nvidia zaprezentowała coś, co brzmi jak nazwa nowego proszku do prania – Nvidia Alpamayo. To jednak pierwsza sztuczna inteligencja do autonomicznej jazdy, która nie tylko przestrzega zasad, ale wręcz myśli. Zostawmy to na chwilę. Samochód będzie „myślał” o swoim następnym ruchu. Oznacza to, że przeciętny nowy samochód na drodze wkrótce będzie miał wyższy iloraz inteligencji niż przeciętny użytkownik drogi. I, co najbardziej przerażające, prawdopodobnie będzie też miał więcej zasad etycznych.
Zapomnij o latających samochodach i inteligentnych lodówkach, które oceniają cię za nocne przekąski. Na targach CES 2026 Hyundai właśnie zrobił coś, na co czekaliśmy dekady, ale też trochę się tego obawialiśmy. Zaprezentowali nowego Atlasa. Nie takiego, który parkouruje na filmach na YouTube, ale takiego, który jest gotowy do jazdy. Chodzi jak człowiek, unosi się jak olimpijczyk i podnosi się z ziemi w sposób, który wyrzuciłby egzorcystę z równowagi. Nowy Atlas jest już dostępny i jest gotowy do podjęcia się najcięższych zadań – dosłownie.
Wreszcie smartfon, który nie zabiega o Twoją uwagę ani nie sprzedaje duszy reklamodawcom. Punkt. MC03 to szwajcarski i niemiecki sejf, z wymienną baterią i systemem operacyjnym, który pokazuje Google środkowy palec. Ale wolność ma swoją cenę – dosłownie.











